🐏 Nazywał Się Dla Pięknego Brzmienia
a) Krakowski szewczyk nazywał się Lutek. b) Lutek był biedny jak mysz kościelna. c) W podziemiach starego zamku była królewna zaklęta w złotą kaczkę. d) Na środku małego jeziorka pływała złota kaczka. e) Kaczka zamieniła się w przecudna dziewczynę. f) Szewczyk otrzymał od zaczarowanej księżniczki kieskę pełną pieniędzy
Z czasem stopniowo należy zmniejszać jego zawartość. Im więcej przydźwięku tym głos będzie bardziej brzydki (uogólniam, ale często tak jest odbierany) i wiercący w uszach, co pozwala łatwiej rozpoznać ów przydźwięk, ale nie pomaga uzyskać pięknego brzmienia. Gdy zmniejszymy ilość przydźwięku głos zachowa swoją
Z kolei polisyndeton to sytuacja, w której kolejne zdania, wersy lub strofy zaczynają się od powtarzanego wielokrotnie spójnika. By utrwalić wiedzę z zakresu figur stylistycznych, możecie wspólnie odnaleźć je w wybranym przez was tekście literackim (najłatwiej w wierszu). Zastanówcie się, w jakim celu zostały użyte.
0695121117500. 2 999,00 zł. Zapytaj o produkt Poleć znajomemu Specyfikacja PDF. Opis produktu. Recenzje produktu (0) Saksofon altowy S.K.Y legendarny saksofon firmy Keilwerth SC-2000. Idealny, świetny saksofon altowy za małe pieniądze, zaryzykujemy nawet twierdzenie iż jest to zdecydowanie najlepszy instrument w tej klasie cenowej.
Wyróżnić możemy środki stylistyczne wyrażające się w warstwie językowej utworu, czyli środki fonetyczne oraz środki słowotwórcze oraz te, które nadają tekstowi oryginalnych, charakterystycznych cech za sprawą wykorzystania wyszukanego słownictwa, czyli środki leksykalne.
Oto jak nazywał się naprawdę. 144. W poniedziałek media obiegły wieści o śmierci Jerzego Połomskiego. Niektórzy mogą nie pamiętać, że, podobnie jak wielu znajomych z branży, słynny
Lista wszystkich opisanych haseł krzyżówkowych pasujących do opisu ŚCIEŻKA DŹWIĘKU PRZYGOTOWANEGO WCZEŚNIEJ, Z KTÓRĄ GRAJĄ MUZYCY NA ŻYWO (W CELU WZBOGACENIA BRZMIENIA) STRONA GŁÓWNA --------------- HASŁA DO KRZYŻÓWEK ZAKOŃCZONE NA
Ułatwiamy organizację wesela. ⭐ Poznaj najlepsze firmy w kategorii Oprawa muzyczna Katowice. ⭐ Porównaj ceny i ⭐ zweryfikowane opinie par młodych., strona 6
Nie chodzi więc wcale o brak przepisów, lecz opieszałość w ich wykorzystywaniu i brak woli. Zawodzi tutaj nie warstwa tekstowa prawa, lecz interpretacyjno-aplikacyjna. Zawodzi także, jakże istotny dla pięknego brzmienia opery i, jak się okazuje ustawy, czynnik ludzki. A tego się już w ustawie nie zapisze! Ktoś: umie, chce, potrafi
Wiem dawno mnie nie było teraz też szybko nie wrócę bo się przeprowadzam ale na pewno wrzucę Room Tour, na DC mam bana także niedługo zrobię NowegoPozdrawiam
Chłopi. Władysław Reymont - 1867- tak naprawdę nazywał się Stanisław Władysław Rejment, polski pisarz, prozaik, nowelista [w 1924 za „Chłopów" , nie skończył szkoły podstawowej, ale ukończył Warzawską Szkołę Niedzielno-Robotniczą [zawód: krawiectwo], pracował jako dróżnik w stacjach w Rogowie, Lipcach, Krosnowej, próbował kariery aktorskiej, ale nie była ona
Basso Art - oprawa muzyczna ślubu (śpiew i skrzypce)Oprawa muzyczna ślubu Kutno. - pozycja nr 12 wśród 33 firm. Wybrana firma Ulubione. Łódź, łódzkie 50 km od miasta Kutno (10) skrzypce. śpiew damski. Oferuję profesjonalną oprawę muzyczną ślubów (kościelnych, cywilnych, plenerowych) oraz innych uroczystości (pogrzeby, komunie
aXtw. Witajcie drogie dzieci! Dziś nadszedł już czas, aby się pożegnać z Wami. Chcę Wam życzyć udanych wakacji: wesołych, ciekawych, ale przede wszystkim bezpiecznych! Obyście wypoczęli i nabrali sił przed nowym rokiem szkolnym. Obejrzycie proszę jeszcze te filmy i piosenki o bezpieczeństwie: Żadne wakacje nie będą udane, jeżeli stanie się coś złego, dlatego uważajcie na siebie i nie oddalajcie się od rodziców! Dzisiaj jest też Dzień Taty! Złóżcie swoim tatom życzenia i narysujcie im piękny obrazek. Oto podpowiedzi: Obrazek 2 W piątek Wasza mama lub tata przyjdą odebrać Wasze dyplomy i upominki. Mam nadzieję, że będzie to dla Was miła niespodzianka! Będziecie mogli powspominać nasze wspólnie spędzone chwile w przedszkolu i cieszyć się z prezentów!! Na pewno jeszcze się kiedyś spotkamy. Do zobaczenia!!! Wasza Pani Ania Witajcie Kochane Zajączki! Wielkimi krokami zbliżają się WAKACJE! O tym będzie nasz ostatni temat. Zadanie 1 „Niech żyją wakacje, niech żyje pole i las I niebo, i słońce – wolny swobodny czas” Wakacje to czas beztroski i leniuchowania, to piękna, ciepła pogoda i mnóstwo zabaw na świeżym powietrzu. Tylko latem, podczas wakacji możemy kąpać się w jeziorku lub morzu. Popatrz na Obrazek 1 i wskaż te ilustracje, które kojarzą się z latem i wakacjami: Obrazek 1 Teraz czas na zadanie w Kartach Pracy – otwórz swoje ćwiczenia na str. 67. Jest to ilustracja przedstawiające letni wypoczynek na plaży, trzeba wkleić brakujące naklejki, przeczytać wyrazy i wkleić ich cyferki w odpowiednim miejscu na plaży. Zadanie 2 Dokąd można pojechać na wakacje? Obejrzyjcie ten filmik, aby zobaczyć jaka piękna jest nasza ojczyzna. W prawym, dolnym rogu będą pojawiać się nazwy kolejnych miast. I drugi filmik – o wiele krótszy, ale też piękny. A wy dokąd chcielibyście pojechać na wakacje? Podróże są fajne – dzięki nim mamy nowe doświadczenia i wspomnienia. Wakacje w naszym mieście też są fajne – mamy przecież piękne trasy rowerowe i plaże nad jeziorkiem! Zróbcie teraz zadanie w Kartach Pracy na oraz 66. Zadanie 3 Pamiętajcie jednak, że podczas wakacji najważniejsze jest BEZPIECZEŃSTWO! Żadne wakacje nie będą udane, jeśli spotka nas jakiś wypadek. Dlatego popatrzcie na Obrazek 2 i zobaczcie jak należy zachować się podczas wakacyjnych wypraw. Obrazek 2. To już wszystko. W najbliższy wtorek będą czekały na Was ostatnie zadania przed wakacjami. Pozdrawiam. Pa. Witajcie Kochane Dzieci! Jak Wam minął dłuuugi weekend? Mam nadzieję, że był ciekawy i udany. My jeszcze dzisiaj rozmawiamy o placu zabaw. Zadanie 1 Na pewno bardzo lubicie zabawy na różnych placach zabaw. Dziś chciałabym byście narysowali kredkami Wasz wymarzony plac zabaw. Niech będzie kolorowy, ciekawy i zaskakujące. Możecie narysować co tylko sobie wymarzycie. Chętnie obejrzę Wasze prace na naszym Messengerze. Zadanie 2 Wykonajcie zadanie w ćwiczeniach na str. 58 – trzeba połączyć ze sobą takie same przedmioty. UWAGA: powinny mieć też ten sam kolor, mogą być tylko zwrócone w inną stronę (czyli piłkę czarno – białą łączymy z piłką czarno – białą). Popatrzcie na Kartę 1 – trzeba dokończyć rytm, czyli wybrać obrazek, który będzie następny. Karta 1 Następnie wykonajcie zadanie w ćwiczeniach – Kolekcja Sześciolatka, s. 60 – tu również trzeba kontynuować rytm. Zadanie 3 Czas na zabawy ruchowe, które znajdują się pod tym linkiem: Postarajcie się pracować sumiennie! Miłego dnia! Witajcie drogie Zajączki! W tym tygodniu będziemy rozmawiali o placu zabaw. Zadanie 1 Posłuchajcie wierszyka, który jest umieszczony poniżej: Karta 1 - Jakie sprzęty do zabawy są wymienione w wierszu? - Czy dzieci lubią bawić się na placach? Niedawno był zakaz zabawy na wszystkich placach zabaw, teraz już można, ale pamiętajcie o zasadach bezpieczeństwa: - Nie dotykajcie twarzy swoimi dłońmi! - Po powrocie do domu bardzo dokładanie umyjcie ręce koniecznie używając mydła! Aby na placach zabaw zawsze było bezpiecznie i miło trzeba przestrzegać regulaminu, np. takiego jak ten poniżej: Karta 2 Widzicie tam małe obrazki? To są zasady ujęte w formie prostej ilustracji. Domyślacie się co one oznaczają? Wszystkie te obrazki czegoś zakazują na danym placu zabaw: zakaz wprowadzania psów, zakaz śmiecenia, zakaz gry w piłkę, zakaz jazdy na rowerze, zakaz wchodzenia na dachy, zakaz palenia, zakaz bujania się w kilka osób. Zadanie 2 Spróbujcie narysować taki symboliczny znaczek, który przedstawia jakąś zasadę obowiązującą podczas epidemii koronawirusa, np. nakaz noszenia maseczek, zakaz kichania, zakaz dotykania twarzy. Jeżeli coś zakazujecie to trzeba cały obrazek przekreślić na czerwono. Zadanie 3 Postarajcie się przeczytać tekst w waszych ćwiczeniach (czyli Kartach Pracy) – s. 61. Następnie na str. 62 trzeba przeczytać zdania i podkreślić właściwy wyraz pasujący do obrazka. Miłego tygodnia! Pozdrawiam. Witajcie drogie dzieci! Czas bardzo szybko ucieka. Pamiętacie, że mamy już czerwiec? Oto zadania dla Was: Zadanie 1 Rozmawiamy w tym tygodniu o dzieciach: o tym, że są różne dzieci na całym świecie. Dziś dowiecie się więcej o Prawach Dziecka. Popatrzcie na obrazek 1 – jest tam wierszyk oraz ilustracja. Zapoznajcie się z nimi: Obrazek 1 Pamiętajcie, że każde dziecko ma swoje prawa, ale również obowiązki: - Prawo do posiadania rodziny – obowiązek kochania i szanowania rodziców - Prawo do opieki medycznej – obowiązek dbania o zdrowie - Prawo do wypowiedzi – obowiązek wysłuchania innych i akceptowania odmiennego zdania - Prawo do nauki – obowiązek uczenia się i rozwijania swoich zdolności - Prawo do godności i szacunku - obowiązek szanowania siebie i innych - Prawo do ochrony przed agresją i zaniedbaniem – nie stosowanie przemocy , agresji wobec innych. Wykonajcie teraz zadanie w Kartach Pracy, s. 47 i 48 Zadanie 2 Zadanie z matematyki: Popatrz na obrazek 2 Wykonaj zadania w ćwiczeniach na str. 41 i 49 ( wykorzystaj naklejki) Zadanie 3 Czas na ćwiczenia gimnastyczne. Wykonuj je dokładnie by mieć prawidłową postawę. To już wszystkie zadania na dziś. Proszę pracuj wytrwale i sumiennie, by dobrze przygotować się do kolejnego roku szkolnego. Pozdrawiam. Pani Ania Witajcie drogie dzieci! Wczoraj był Dzień Dziecka. Mam nadzieję, że spędziliście go miło. W tym tygodniu omówimy temat „Dzieci Świata”. Zadanie 1 Obejrzycie proszę film o tym jak różne dzieci są na świecie. Dzieci są różne: mają różne kolor skóry, inny sposób ubierania się, inne zwyczaje, różne zabawki, inne domy, ale na pewno są też rzeczy, które łączą wszystkie dzieci: we wszystkich krajach dzieci lubią się bawić, uśmiechać i być przytulane przez swoich rodziców. Popatrzcie teraz na Obrazek 1 i połączcie dzieci z odpowiednim kontynentem. Obrazek 1 Wykonajcie teraz zadanie w Waszych ćwiczeniach: Kolekcja sześciolatka, s. 45 i 46. Zwróćcie uwagę, że właściwa nazwa dla Eskimosa to Inuita. Zróbcie też zadanie na str. 44. Zadanie 2 Zaczął się nowy miesiąc – CZERWIEC. Jest to szósty miesiąc roku. Posłuchajcie wierszyka: „Drogą do lasu idzie już czerwiec Z wiązanką chabrów i dzbanem czernic. Patrzy na łąkę mokrą od rosy: - Już czas najwyższy na sianokosy” Czernice to czarne jagody, a sianokosy to koszenie trawy. Popatrzcie na kartkę z kalendarza. Obrazek 2 Zadanie 3 Posłuchaj teraz piosenki pt. „Podajmy sobie ręce” zamieszczonej w linku poniżej: - Czy ta piosenka jest wesoła? - Czy zachęca dzieci do zgodnej zabawy? Oczywiście tak! Popatrz na Obrazek 3 i spróbuj się nauczyć refrenu. Obrazek 3 To już wszystko na dziś. Do czwartku. Pozdrawiam Was! Witajcie Zajączki! Oto zadania dla Was, związane z rodziną: Zadanie 1 Poćwiczymy dziś czytanie. Popatrzcie na Kartę Pracy nr 1 – samodzielnie przeczytajcie zdania, a te które kończą się 3 kropkami dokończcie zgodnie z prawdą. Następnie czas poćwiczyć wasze rączki - wykonajcie zadanie w waszych Kartach Pracy „Kolekcja sześciolatka” – s. 36 i 37 (jeśli nie macie książek to wystarczy narysować kwiatki dla mamy) Zadanie 2 W Waszych Kartach Pracy wykonajcie zadanie na str. 34 – trzeba uporządkować nazwy dni tygodnia naklejając kolejne cyferki. Popatrzcie na obrazek 1, który Wam podpowie, jak to wykonać. Zróbcie również zadanie na str. 35 – nie zajmie Wam to dużo czasu. Zadanie 3 Pamiętajcie o ćwiczeniach gimnastycznych, np. takich jak na poniższym filmiku: Miłego dnia! Witajcie drogie Zajączki! W tym tygodniu rozmawiamy o rodzinie, a zwłaszcza o mamie, ponieważ dzisiaj jest DZIEŃ MAMY! Koniecznie ucałujcie Swoje mamusie, złóżcie im życzenia i podziękujcie za wszystko co dla Was robią. W zadaniu 1 wykonajcie laurkę dla swojej mamy – możecie użyć kredek, mazaków, lub wycinanek. Możecie narysować swoją mamusie, lub serduszko lub kwiatki dla mamy. Ważne, żebyście się postarali i sprawili mamie radość. Poniżej znajdziecie wzory co możecie napisać i narysować mamie. Obrazek 1 Zadanie 2 Popatrz na obrazek nr 2 i wskaż odpowiednie dzieci. Obrazek 2 Bardzo fajnym prezentem dla mamy będzie, jeśli pomożecie mamie w różnych obowiązkach domowych. Pomagaj mamie codziennie, ale szczególnie dzisiaj, by mogła świętować Dzień Matki! Zadanie 3 Posłuchajcie piosenki „Moja wesoła rodzina” i spróbujcie nauczyć się refrenu: Refren: „Mama, tata, siostra, brat I ja to mój mały świat. Dużo słońca, czasem grad To wesoły jest mój świat!” Pozdrawiam Was serdecznie. Uściskajcie ode mnie Wasze mamy! Drogie dzieci! Chciałabym, byście posłuchały brzmienia różnych instrumentów, oto linki do krótkich filmików: - w tym filmie słyszymy dźwięki: fortepianu, saksofonu, perkusji, skrzypiec, trąbki, wiolonczeli i fletu. Kompozytorzy tworzą ciekawe, wspaniałe i wzruszające melodie, utwory i piosenki. Niektóre piosenki są poważne, inne nas uspokajają, jeszcze inne budzą grozę, lub zachęcają do tańca. Posłuchajcie tych piosenek i utworów. Wysłuchajcie do końca i wybierzcie swój ulubiony utwór. pszczółka Maja muzyka klasyczna dla dzieci radosna muzyka walc kwiatów P. Czajkowski Muzyka wpływa na nasz nastrój, prawda? Jest bardzo różnorodna. Warto jej słuchać i bawić się przy niej! Zadanie plastyczne: Możecie również pod wpływem jednego z utworów stworzyć dowolny rysunek. Mogą być to swobodne linie, lub to co kojarzy Wam się z wysłuchana muzyką. A teraz niech poćwiczą Wasze rączki. Zróbcie proszę zadanie w ćwiczeniach na stronie 29. Zróbcie również zadanie na stronie 26 – są to tańczący kosmici. Zadanie matematyczne: Popatrzcie na zadanie na obrazku. Podobne macie do wykonania w ćwiczeniach. Obrazek 1. Teraz wykonajcie zadanie w ćwiczeniach na stronie 27. Miłej i owocnej pracy. Pozdrawiam. Pani Ania Witajcie kochane Zajączki! Teraz zadania dla Was będę umieszczać we wtorki i czwartki. W tym tygodniu nasz temat brzmi: „W świecie muzyki”. Posłuchajcie wierszyka: „ Muzyka, muzyka wszędzie jest, Słyszymy ją w lesie, na łące też. Słyszymy ją w domu, gdy cicho jest, Słyszymy ją także, gdy pada deszcz. Muzyka, muzyka wszędzie jest.” Muzyka, to po prostu wszystkie dźwięki, które nas otaczają. Oczywiście, to też dźwięki instrumentów. Obejrzycie film, aby dowiedzieć się więcej: Popatrzcie teraz na obrazek, a dowiecie się jak dzielą się instrumenty: Obrazek 1 Teraz wykonajcie zadanie w ćwiczeniach na stronie 23 . Zróbcie również ćwiczenie na str. 28 – nie musisz wykonywać wszystkich zadań dzisiaj. Kolejne zadania będą dopiero w czwartek. Zadanie 2 Zapraszam do ćwiczeń gimnastycznych, ale najpierw obejrzyjcie film o zdrowym trybie życie: Może dziś poćwiczycie z chłopcem i dziewczynką. W filmie mówią po angielsku, ale to nie przeszkadza, wystarczy patrzeć i naśladować. Zadanie 3 Zapraszam do grania. Nie macie instrumentów? Możecie wykorzystać zwykłą gazetę, lub po prostu wasze rączki. Przypomnijcie sobie piosenki z przedszkola i śpiewając je uderzajcie w gazetę. Oto przykładowe piosenki (podaje ich początek dla przypomnienia): „Chodzą mrówy chodzą i tupią nogami....” „ Papuga kolorowa wymyśla nowe słowa.....” „ Biegną słonie w maratonie....” Milej zabawy. Pozdrawiam Witajcie dzieci! „Pięknie jest na łące Kwiaty tu pachnące Orkiestra koników brzęczy A kolorów więcej niż tęczy” Jak słyszycie nadal rozmawiamy o łące. Zadanie 1 Obejrzyjcie proszę ten ciekawy film o wizycie pewnego skrzata na łące, a na pewno dowiecie się dużo nowych rzeczy. Łąka jest pełna życia, prawda? Jeśli uważnie oglądaliście film to dacie radę odpowiedzieć na pytania: Prawda czy fałsz? Jeśli nie znacie odpowiedzi na któreś pytanie, to obejrzyjcie film jeszcze raz. Mam dla Was jeszcze kolejne zagadki. Popatrzcie na Kartę Pracy 1Zadanie 2 Narysujcie motylka dowolną techniką: farby, kredki, pastele, mazaki. Możecie popatrzeć na szablon, albo jeśli jest taka możliwość możecie go wydrukować. Pamiętajcie, że motylek ma oba skrzydełka jednakowe. Czekam na Wasze prace na Messengerze. Obrazek 1 Pozdrawiam Was cieplutko! Pani Ania Witajcie wesołe Zajączki! Dziś poznamy ostatnią już literkę w przedszkolu. Zadanie 1 Obejrzycie film, który znajduje się pod tym linkiem. Poznajemy literkę h jak hamak. Literka h połączona z samogłoską brzmi jak śmiech, spróbujecie czytać i naśladować śmiech: hi – hi -hi – tak się śmieją dzieci; ha – ha – ha – tak się śmieją kobiety; hu – hu – hu – tak się śmieją dziadkowie; he – he – he – tak się śmieje Baba Jaga; A jakie imię zaczyna się na tą literkę? Halina, Hubert Zróbcie proszę zdanie w Kartach Pracy, s. 24. Kto nie ma ćwiczeń może zrobić zadanie w Karcie Pracy:Karta Pracy 1 Popatrzcie na kolejny filmik, żeby nauczyć się pisania literki h. Wystarczy jak obejrzycie pierwsze 2 minuty. Spróbujcie napisać literkę h, H na czystej kartce, a potem w Kartach Pracy s. 25 Zadanie 2 Teraz warto trochę poćwiczyć. Dziś proponuję Zumbę czyli ruch połączony z muzyką. Warto powtórzyć to ćwiczenie 2, 3 razy. Udanej zabawy! Pani Ania Witajcie moi drodzy! Kontynuujemy temat o łące i jej mieszkańcach. Dziś poznamy bliżej motylka. Zadanie 1 Posłuchajcie opowiadania: NIKT MNIE WIĘCEJ NIE ZOBACZY W. Kozłowski Gąsienica uważała się za bardzo piękną i nie ominęła ani jednej kropli rosy, żeby się w niej nie przejrzeć. - Ach, co to za uroda! – szeptała, oglądając ze wszystkich stron swój pospolity pyszczek i wyginając grzbiet, żeby popatrzeć na dwa złociste prążki. - Szkoda, że nikt nie zwraca na mnie uwagi! Aż raz zdarzyło się, że po łące chodziła dziewczynka i zbierała kwiaty. Gąsienica czym prędzej wypełzła na największy kwiatek. Dziewczynka spostrzegła ją i powiedziała: - Co to za brzydactwo! - Ach tak! – syknęła obrażona gąsienica. - Wobec tego nikt, nigdy, nigdzie, za nic na świecie, w żadnym wypadku i w żadnych okolicznościach więcej mnie nie zobaczy! Daję na to słowo honoru, uczciwej gąsienicy! Skoro się dało słowo honoru – należy go dotrzymać, zwłaszcza kiedy się jest gąsienicą i wpełzła na drzewo. Wyciągnęła z pyszczka jedwabną niteczkę i zaczęła się nią owijać. Snuje się niteczka, owija gąsienicę raz, drugi, trzeci, dziesiąty, setny... i wreszcie gąsienica zniknęła w miękkim jedwabnym kokonie. - Och, jaka jestem zmęczona! – westchnęła – ale owinęłam się znakomicie. W kokonie było ciepło... i nudno. Gąsienica ziewnęła raz, potem drugi i zasnęła. Mijał dzień za dniem. Letni wietrzyk kołysał gałązką, szeleściły cicho liście, a obrażona gąsienica spała i spała. Obudziła się wreszcie – widocznie słońce musiało mocno dogrzewać, bo w końcu upał był nieznośny. - Muszę przewietrzyć trochę mój domek! – postanowiła i wyskrobała małe okienko w kokonie. - Ach, jak pięknie pachną kwiaty, gąsienica wychyliła się nieco – nikt mnie tu wśród listków nie zauważy, co mam sobie żałować powietrza – pomyślała. Wychyliła się jeszcze troszeczkę, znowu troszeczkę i... wypadła ze swojej kryjówki! Ale zamiast spaść z drzewa na ziemię uniosła się do góry. I nagle na tej samej łące zobaczyła tę samą dziewczynkę – co za wstyd – pomyślała – że jestem brzydka, to nie moja wina. - Zrozpaczona upadła na trawę. A wtedy nadbiegła dziewczynka i zawołała: - Ach, jaki piękny! - Czyżby to o mnie mowa? – szepnęła zdziwiona gąsienica – zdaje się, że o mnie. Na wszelki wypadek przejrzała się jednak w kropli rosy. - Cóż to takiego? W lusterku ktoś nieznajomy z długimi, bardzo długimi wąsami. Wygięła grzbiet. Na grzbiecie są dwa piękne, kolorowe skrzydła! - Patrzcie, patrzcie stał się cud – jestem motylem! I kolorowy motylek poszybował wysoko nad łąką, bo przecież on nie dawał motylkowego słowa honoru, że nikt go nie ujrzy. Popatrzcie teraz na Kartę pracy 1– są tam ilustracje do tego opowiadania. Sprawdźcie, czy obrazki są we właściwej kolejności. Tylko jeden obrazek był na niewłaściwym miejscu – 4 obrazek powinien być na końcu, prawda? Tak właśnie wygląda życie motyla – najpierw jest gąsienicą, potem owija się kokonem i w środku, powoli zamienia się w pięknego motyla. Na łące są piękne kwiaty. Wasze zadanie to narysować na kartce dużo kwiatów: o różnych kolorach i różnych płatkach, a następnie można dorysować lub dokleić trawkę z bibuły. Dorysujcie też mieszkańców łąki. Popatrzcie na obrazek 1, który wskazuje jak wykonać zadanie. Zadanie 2 Popatrzcie na Kartę Pracy 2 – są tam zadania na odejmowanie. Po zapoznaniu się z Kartą Pracy rozwiążcie proszę zadanie w Kartach Pracy, s. 14 i s. 20. Trzymam za Was kciuki. Pa. . Witajcie drogie dzieci! Zadanie 1 Dziś poznamy nową literkę. Najpierw zagadka: „Zrobię dołek, zrobię rów, to usypię kopczyk znów. Chwyć mnie mocno, oprzyj nogę, cały ogród skopać mogę” Odpowiedź – łopata. Podzielcie to słowo na sylaby i na głoski. Czy już wiecie jaką literkę poznamy? Literkę ł. Spójrzcie na obrazek 1 i pomyślcie co Wam ta literka przypomina. Obrazek 1 Przede wszystkim ta litera jest podobna do litery l, tylko ma dodatkową kreskę. Pomyślcie teraz jakie wyrazy zaczynają się na ł? Następnie popatrzcie na obrazek 2 i wskażcie te ilustracje, które na początku maja literkę ł. Obrazek 2 Pamiętacie, że w przedszkolu zawsze poszukiwaliśmy zwierzę na daną literkę, dlatego na obrazku 2 znajduje się zwierzę - łasica. Proszę spróbujcie narysować literkę ł, Ł oraz jakiś obrazek, który zaczyna się tą literką. Zadanie dla sześciolatków: Karty Pracy, cz. 4, s. 4 i 5. Poćwiczcie koniecznie czytanie wyrazów. Zadanie 2 Czas na ćwiczenia gimnastyczne. Najlepiej będzie, gdy przebierzecie się w strój do ćwiczeń. Link do ćwiczeń poniżej. Powodzenia! Miłego dnia! Witajcie kochani! Mam nadzieję, że dobrze minął Wam ten weekend. Mamy już nowy miesiąc – maj. To piękny miesiąc – wszystkie drzewa i krzaki zielenią się, a na łące pojawiają się kolorowe kwiaty. Zadanie 1 Popatrz na obrazek 1 i znajdź na nim dziecko, które symbolizuje maj. Czy widzisz jakie tam są zwierzęta? Utrwalcie nazwy wszystkich miesięcy i policzcie, którym z kolei miesiącem jest maj: Obrazek 1 Na obrazku jest motyl i ważka, a na ramieniu ptaszek. W maju ptaszki pięknie śpiewają. Popatrz na obrazek nr 2 i postaraj się zapamiętać jak najwięcej szczegółów: Obrazek 2 Odpowiedz teraz na pytania (staraj się odpowiadać z pamięci): - Ile osób jest na obrazku? - Jaka jest pogoda? - Jak myślisz co robi ta rodzina? - Jak wygląda niebo? - Czy na obrazku jest dużo kwiatów? Taki właśnie jest najczęściej maj: pogodny, ciepły i kolorowy. Zachęca nas by wyjść na dwór: na spacer, na rower, żeby pograć w piłkę... Was również do tego zachęcam. Pamiętajcie tylko o maseczkach, a po powrocie dokładnie umyjcie rączki. Zadanie 2 W tym tygodniu będziemy rozmawiać o wiosennej łące i o jej mieszkańcach. Popatrz na obrazek 3 i wykonaj polecenie, które tam jest zawarte. Obrazek 3 Proszę, by sześciolatki wykonały zadanie w Kartach Pracy, cz. 4 na stronie 16 i 17. Możecie zrobić je dziś lub jutro. Każde chętne dziecko może narysować jednego lub więcej mieszkańca łąki, np.: biedronki, motyle, pszczółki lub zajączki, krety, żabki. Na obrazku 4 znajdują się kwiaty, które często możemy zobaczyć na łące. Popatrzcie jak wyglądają i spróbujcie zapamiętać ich nazwy. Obrazek 4 Miłej zabawy. Powodzenia! Witajcie dzieci! Mam nadzieję, że pamiętacie o częstym i dokładnym myciu rąk! To bardzo ważne, szczególnie teraz, by chronić się przed zarazkami! Niedługo będą święta państwowe i w wielu miejscach w Sztumie pojawią się flagi. Czy wiecie, że 2 maja to Dzień Flagi? Każde państwo ma swoją flagę. Nasze barwy narodowe to biały i czerwony, gdyż takie kolory znajdują się na fladze oraz na godle Polski. W zadaniu 1 chciałabym, byście stworzyli pracę plastyczną właśnie w barwach narodowych. Może to być flaga, lub godło, mogą to być kwiaty biało – czerwone, kotylion albo serce. Możecie użyć kredek, wycinanek lub farb. Poniżej prace, które mogą Was zainspirować, czyli podpowiedzieć co może znaleźć się w Waszej pracy: Obrazek 1 Zadanie 2 Przypomnimy sobie dzisiaj, jakie figury już znamy. Popatrzcie na Kartę Pracy 1 i policzcie wszystkie figury. Karta Pracy 1 A więc, których figur było najwięcej? – Kół. Ale to nie wszystko. Przed chwilą liczyliśmy figury geometryczne płaskie czyli takie, które można łatwo narysować. Dziś poznamy bryły – figury przestrzenne. Najłatwiej wytłumaczyć to na przykładzie. Popatrzcie na Kartę Pracy 2 Karta Pracy 2 Poznaliśmy kulę, kolejna bryła to sześcian. Zobacz jak wygląda: Karta Pracy 3 Rozejrzyjcie się teraz po swoim domu i poszukajcie co ma kształt kuli, a co sześcianu. Bryły np. kula, sześcian jest trudniej narysować, gdyż one nie są płaskie, ale możesz spróbować narysować figury płaskie (koło, kwadrat, trójkąt, prostokąt) i jakąś bryłę, np. piłkę. Powodzenia. Witajcie miłe Zajączki! Już niedługo będziemy obchodzić dwa święta państwowe: 1 maja – Święto Pracy 3 maja – Ustanowienie Konstytucji Trzeciego Maja Dlatego uczymy się o Polsce i utrwalamy różne wiadomości z nią związane. Popatrzcie na Kartę Pracy 1 i połączcie wyraz z właściwym obrazkiem. Karta Pracy 1 Zadanie 1 Każdy kto uczy się o Polsce, musi też wiedzieć, że Polska należy do Unii Europejskiej. Obejrzyjcie film, a potem odpowiedzcie na pytania. - Jak nazywa się kontynent na którym leży Polska? Czy jest to Azja, Ameryka czy Europa? - Unia Europejska to porozumienie jakie zawarły ze sobą kraje europejskie. Razem tworzymy wielką rodzinę. - Jak nazywa się największa rzeka w Europie? - Czy można swobodnie podróżować po Unii Europejskiej? - W jakim języku najłatwiej jest się porozumieć w Unii Europejskie? Dobrze, że uczymy się tego języka w naszym przedszkolu. Popatrzcie na Kartę Pracy 2 – są tam flagi różnych państw, które należą do Unii. Na środku znajduje się flaga Unii Europejskiej, a gdzie jest flaga Polski – wskażcie ją. Zadanie 2 Zabawa logopedyczna: „Pobudka” Każdego dnia rano budzi się nasze ciało: nasze ręce, nogi, oczy, głowa (poruszamy wymienionymi częściami ciała) Budzi się także nasza buzia: najpierw ziewa (ziewamy), potem zamyka najmocniej jak się da (zamykamy usta w dzióbek najmocniej jak się da); Budzi się także język i zaczyna dzień od gimnastyki. Najpierw przeciąga się (wysuwamy język z buzi), podnosi (unosimy język w stronę nosa) i opada (kierujemy język w stronę brody). Zagląda w stronę prawego ucha i lewego ucha. Język wykonuje też ćwiczenia wewnątrz buzi: podskakuje do każdego zęba (język dotyka każdego zęba u góry i na dole), a następnie czyści sufit (przejeżdżamy językiem po podniebieniu). I gotowe! Każda buzia przesyła teraz uśmiechy i buziaczki wszystkim dookoła. Pamiętajcie też, by systematycznie ćwiczyć Wasze ciało! Pozdrawiam. Pani Ania Witajcie drogie dzieci! Zadanie 1: Dziś chciałabym byście przypomnieli sobie różne informacje związane z naszą ojczyzną, czyli z Polską. Jest to bardzo ważny temat. Obejrzycie film, który jest pod tym linkiem bardzo uważnie, a dowiecie się jaka jest legenda o początkach państwa polskiego oraz jakie są nasze symbole narodowe. Odpowiedzcie teraz na pytania: - Jak nazywa się nasza ojczyzna? - O czym opowiada legenda? - Jak nazywał się człowiek, który według legendy założył państwo polskie? Popatrzcie teraz na Obrazek 1 i sprawdźcie czy pod każdym obrazkiem jest właściwy podpis. Obrazek 1 Każdy kto mieszka w Polsce powinien wiedzieć jak nazywa się nasz kraj, jak wygląda flaga i godło Polski oraz jak brzmi nasz hymn czyli Mazurek Dąbrowskiego. Postarajcie się to wszystko zapamiętać! Zadanie 2 A teraz muzyczne zadanie. Posłuchacie tej wesołej piosenki, która zbierze nas w podróż po Polsce. Podczas refrenu machajcie rękami jakbyście trzymali flagę, podczas zwrotek naśladujcie jazdę pociągiem. A może nauczycie się refrenu: „Jesteśmy Polką i Polakiem Dziewczynką fajną i chłopakiem. Kochamy Polskę z całych sił Chcemy byś również kochał ją i ty, i ty!” Człowiek, który kocha swoją ojczyznę to PATRIOTA! Miłej zabawy! Witajcie drogie dzieci! Dzisiaj jest Dzień Ziemi – najlepszy prezent to taki, żeby każdy z nas segregował śmieci i nie marnował wody! Dziś poznamy kolejną literkę, ale najpierw zagadka: „W oczach się mieni biel przy czerwieni powiewa w święto na polskiej ziemi”. Odpowiedź: flaga Podzielcie to słowo na sylaby, a następnie na głoski: fla – ga, f-l-a-g-a Popatrzcie na obrazek nr 1, zobaczcie jak wygląda ta litera i znajdźcie wyrazy rozpoczynające się tą głoską, podzielcie z pomocą mamy te wyrazy na głoski: Obrazek nr 1 Popatrzcie na Obrazek nr 2 i zobaczcie jak wygląda pisana oraz drukowana litera f mała i wielka. Zastanówcie się czy coś Wam przypomina. Popatrzcie też w jaki sposób piszemy literkę f małą i wielką i spróbujcie ją zapisać na jakiejś kartce. Czas na kartę pracy – pokazałam na niej literki f zapisane różną czcionką. Spróbujcie je odnaleźć, a następnie przeczytajcie imiona i wyrazy zawierające literę f. Karta Pracy 2. Zadanie 2 Czas na ćwiczenia! Proponuję byście dziś poćwiczyli patrząc na filmik. Będzie potrzebna piłka, ale można też użyć maskotki lub poduszki. POWODZENIA! Trzymam kciuki. Pani Ania Witam Was drogie Zajączki! Czy wiecie, że w środę jest Dzień Ziemi? To tak jakby Ziemia miała urodziny! Pamiętajcie: ZIEMIA to nasz DOM, czyli wspólne miejsce do mieszkania dla wszystkich ludzi, zwierząt i roślin i razem musimy o nią dbać! Zadanie 1 • Posłuchajcie piosenki „Nasza Planeta” - - Pomyślcie jaki jest nastrój tej piosenki (czy jest radosna, a może spokojna, poważna, czy smutna?) - Czy ta piosenka zachęca nas do marszu, podskoków, bujania się na boki, a może do spania? - O czym jest ta piosenka? Posłuchajcie uważnie jeszcze raz. - Refren brzmi: „Trzeba nam zieleni, czystej atmosfery. Segregacji śmieci. Pomogą w tym dzieci...” Naucz się tego refrenu i śpiewaj razem z dziećmi. Pamiętaj, nie śmieć tylko segreguj! Zadanie 2 Chciałabym, byście przypomnieli sobie i poćwiczyli pisanie cyfr od 1 do 10. Poniżej znaduje się Karta Pracy, a na niej pokazany jest sposób zapisu cyfr – małe cyfry wskazują, którą linię trzeba najpierw narysować, a strzałki wskazują w którą stronę. Możecie wziąć białą kartkę, ołówek i zapisywać kolejne cyfry. Trenujcie tak długo, aż Wasze cyfry będą ładne. Karta Pracy 1 – cyfry A teraz zróbcie zadanie na Karcie Pracy nr 2 – policzcie jabłka i zapiszcie wynik. Wynik możecie zapisać na jakiejś kartce i dać do sprawdzenia rodzicom. Karta Pracy 2 – policz Trzymam za Was kciuki! Witajcie drogie dzieci! Zadanie 1 Dzisiaj poznamy literkę. A jaką? Zagadka wam podpowie. „Kura je zniosła, mama przyniosła, ugotowała i dzieciom podała”. Co to jest? To jajko. A na jaką literkę zaczyna się wyraz jajko? Na j. Podzielimy słowo jajko na sylaby, a potem na głoski: jaj – ko , j-a-j-k-o Popatrzcie teraz na obrazek i znajdźcie wszystkie przedmioty zaczynające się na głoskę j, następnie podzielcie je na sylaby. Obrazek 1 Pomyślcie teraz czy znacie jakieś imiona na literkę J? Wymieńcie jak najwięcej. Popatrzcie teraz na Kartę Pracy – jest tam pokazane jak wygląda literka j, J pisana i drukowana. Jest tam kilka wyrazów Spróbujcie je przeczytać. Karta Pracy 1. Zadanie 2 W tym tygodniu rozmawiamy o ekologii. Popatrz teraz na obrazek 2. Obrazek 2 Są tam 2 zupełnie różne obrazki. Na jednym świat wygląda ponuro, bo jest zanieczyszczony przez fabrykę i wielu ludzi. Na drugi obrazek miło popatrzeć. Miałabym ochotę się tam wybrać, Ty pewnie też? Zadanie dla Ciebie: narysuj obrazek na którym przedstawisz piękny i czysty świat. Taki do którego miałbyś ochotę się wybrać. Możesz narysować jezioro, rzekę, las lub plac zabaw. Pamiętaj: żadnych śmieci i dymu!! Powodzenia. Pani Ania. Witajcie drogie Zajączki! Mam nadzieję, że miło i spokojnie spędziłyście święta. Posłuchajcie wierszyka: „Na odpady nie ma rady. Nie schowamy do szuflady Gór odpadów oraz śmieci - wiedzą o tym nawet dzieci! Segregujmy je dokładnie zamiast wrzucać jak popadanie I od dzisiaj śmiećmy z głową, Nowocześnie, postępowo Czyś jest biedny, czy bogaty Kładź oddzielnie szkło i szmaty I przedmioty metalowe I odpady plastikowe. Recyklingu dobre duszki Prędko zrobią z puszek puszki. Buteleczki z buteleczek Pudełeczka z pudełeczek. Niech się w końcu normą stanie Wtórne wykorzystywanie!” W tym tygodniu będziemy rozmawiać o ekologii – czyli o ochronie naszej przyrody. To bardzo ważne zagadnienie! Wierszyk mówi o recyklingu czyli o powtórnym wykorzystaniu odpadów, śmieci. Popatrz teraz na obrazek 1. Obrazek 1 – śmietniki Pokazano na nim do jakiego koloru śmietnika należy wyrzucać śmieci. - Jakie śmieci wrzucamy do zielonego śmietnika? - Jakie śmieci wrzucamy do żółtego śmietnika? - Jakie śmieci wrzucamy do niebieskiego pojemnika? - Jakie śmieci wrzucamy do szarego pojemnika (może być on również brązowy)? Jeżeli będziemy wrzucać śmieci do odpowiedniego pojemnika to zostaną one ponownie wykorzystane i w ten sposób nasza planeta będzie czystsza. Żeby utrwalić wiadomości możesz poprosić mamę lub tatę o wydrukowanie karty Pracy 1. Następnie pokoloruj śmietniki na odpowiednie kolory. Możesz też sam narysować 4 śmietniki w odpowiednich kolorach. Karta Pracy 1 Popatrz na obrazek dziewczynki, która obejmuje Ziemię. Jeśli dbasz o przyrodę i segregujesz śmieci, to tak jakbyś przytulił naszą planetę. Mam nadzieję, że teraz już zawsze będziesz to robić. Powodzenia! zadanie 2 Czas na gimnastykę! Zachęcam do ćwiczeń przy muzyce! Link poniżej: Pozdrawiam. Pani Ania Witajcie Drogie Zajączki! Już wkrótce święta! Oto zadanie dla Was: zadanie 1 W pierwszym zadaniu poćwiczymy dodawanie i odejmowanie. Posłuchajcie: Mama miała 3 pisanki niebieskie i 3 czerwone. Ile razem miała pisanek? Popatrz na Kartę Pracy nr 1 – czy widzisz, które obrazki pasują do tego zadania? Policz pisanki i podaj wynik. Oto kolejne zadanie: Mama miała 5 pisanek, ale 2 pisanki zbiły się. Ile pisanek zostało mamie? Czy widzisz, który obrazek pasuje do tego zadania? Popatrz uważnie i policz, ile zostało mamie pisanek. Karta Pracy 1 Popatrz teraz na Kartę Pracy nr 2 i policz. Karta Pracy 2 zadanie 2 Przed Wielkanocą robimy świąteczne porządki. I to jest właśnie zadanie dla Ciebie: włącz się w porządki, przygotowywanie potraw i dekorowanie domu. Na pewno sobie poradzisz, a rodzice będą zadowoleni. To przecież również Twój dom! Jeśli chcesz zrobić dekoracje lub ciekawie pomalować pisanki to poniżej znajdziesz obrazki, które mogą Cię zainspirować. POWODZENIA! Obrazki – dekoracje Życzę Ci Wesołych Świąt, dużo zdrowia i radości i oczywiście fajnych prezentów od Zajączka. Życzę też nam wszystkim żebyśmy się mogli w końcu zobaczyć!! Całuski. Pani Ania Witajcie Kochane Zajączki! Święta coraz bliżej, więc i dzisiejsze zadania będą z nimi związane. zadanie 1 Chciałabym żebyście spróbowali przeczytać wyrazy związane z Wielkanocą. Przeczytajcie i połączcie wyraz z właściwym obrazkiem. Karta Pracy 1 – wyrazy Chciałabym również byście ozdobili szablon jajka narysowany przez was lub mamę kolorowymi szlaczkami. Można użyć kredek, mazaków, ale też plasteliny. Przykładowe prace poniżej. Możecie również dodatkowo – jeśli jest taka możliwość wydrukować pisankę i rysować szlaczki po śladzie. Karta Pracy 2 – pisanki Karta Pracy 3 – kolorowanka zadanie 2 Czas na ćwiczenia gimnastyczne. Ruch to zdrowie: Spróbujcie zrobić linię na podłodze: ze skakanki, lub możecie przykleić taśmę malarską. 1. Przeskakujcie obunóż z jednej strony linii na drugą. 2. Idźcie wzdłuż linii przekładając prawą stopę na lewą stronę linii, a lewą stopę na prawa stronę linii. 3. Idziecie na czworakach wzdłuż linii tak, by prawa ręka i noga była po jednej stronie linii, a lewa ręka i noga po drugiej stronie linii. 4. Idźcie tak jak w poprzednim ćwiczeniu, ale tyłem. 5. W siadzie skrzyżnym, z wyprostowanymi plecami rysujcie w powietrzu pisanki. 6. Stańcie prosto w lekkim rozkroku i spróbujcie zrobić skłony, tak by dotknąć palcami podłogi (nogi w kolanach są wyprostowane). 7. Idźcie po linii tiptopkami – stopa przed stopę. Ręce powinny być wyciągnięte w bok dla zachowania równowagi. 8. Naśladujcie skoki zajączka. 9. Zróbcie głębokie wdechy i wydechy. To już koniec ćwiczeń. Gratuluje wytrwałości. Ściskam Was mocno. Pani Ania zadanie 1 Zbliża się do nas Wielkanoc – radosne i ważne święta. Wysłuchaj wiersza Doroty Gellner pt. „Wielkanocne kolory” i odpowiedz na pytania: „Na wielkanocnym stole kolor się miesza z kolorem. Śmieją się z każdej strony owsa wstążeczki zielone, bazie srebrne jak deszczyk... I co jeszcze? Przy obrusie biała falbanka, żółty dzwonek baranka, i tysiąc różnych kolorów na świątecznych pisankach!” Pytania: - O jakich świętach opowiada wiersz? - Jaki kolor ma owies? - Jaki kolor mają bazie? - Jaki kolor ma dzwonek baranka? - Jakie kolory mogą mieć pisanki? Święta Wielkanocne są bardzo kolorowe. Popatrz teraz na obrazek i nazwij tradycje związane z Wielkanocą. Obrazek – Wielkanoc 1. Pokaż gdzie znajduje się koszyczek ze święconką? – w Wielka Sobotę święci się pokarmy, które potem zjada się podczas śniadania wielkanocnego. Niestety w tym roku nie możemy tego zrobić... 2. Pokaż gdzie znajdują się: zajączek, kurczaczek, kaczuszka, baranek – te zwierzęta symbolizują Wielkanoc. 3. Pokaż gdzie znajduje się stół – na nim są produkty, które zjadamy na śniadanie wielkanocne. 4. Pokaż obrazek na którym malują jajka – na Wielkanoc maluje się i ozdabia w różny sposób jajka, które w ten sposób stają się pisankami. 5. Czy widzisz chłopców, którzy polewają się wodą? – ten zwyczaj to Śmigus Dyngus!! W Poniedziałek Wielkanocny wszyscy oblewają się wodą. 6. I jeszcze jeden ważny zwyczaj – to Zajączek, który przynosi dzieciom prezenty!! Święta Wielkanocne są bardzo wesołe i kolorowe! zadanie 2 Posłuchajcie wiosennej piosenki pt. „Maszeruje wiosna” – spróbujcie naśladować gestem i ruchem słowa piosenki. Miłej zabawy! Pozdrawiam pani Ania Witajcie kochane Zajączki! Oto zadania: zadanie 1 Narysujcie obrazek na białej kartce A4 zgodnie z podaną instrukcją: 1. Narysuj trawkę na dole kartki. 2. Na środku trawki narysuj zielone drzewko. 3. Nad drzewem płyną 2 chmurki. 4. W prawym górnym rogu świeci słoneczko. 5. Obok drzewa, po prawej stronie latają 3 biedronki. 6. Po lewej stronie od drzewa latają 2 motylki. 7. Na trawie rośnie dużo kwiatków. Narysuj ile chcesz. Możesz dorysować to co ci się podoba i pasuje do wiosennego obrazka. Powodzenia. zadanie 2 W kolejnym zadaniu chciałabym, abyśmy porozmawiali o emocjach. Pamiętajcie, że każdy człowiek przeżywa różne emocje. Emocje nie są dobre, ani złe! Po prostu są. Niektóre są nieprzyjemne, inne fajne. Ważne byśmy czując np. gniew czy złość nie krzywdzili innych! Ważne, by swoje emocje nazwać, wtedy je łatwiej oswoimy. Popatrzcie na ilustracje i spróbujecie nazwać emocje, które widać na twarzy chłopca lub dziewczynki Obrazek – emocje Popatrzcie teraz do lusterka i naśladujecie różne miny. W jakim jesteście dziś nastroju? Ja jestem w dobrym nastroju, ale równocześnie troszkę mi smutno, że nie możemy się spotykać w przedszkolu. Do zobaczenia. Pozdrawiam cieplutko. Pani Ania zadanie1 Czy wiecie, że dziś zaczyna się nowy miesiąc? Nazywa się kwiecień, bo wtedy pojawia się dużo kwiatków. Popatrzcie teraz na ilustrację i zapamiętajcie jak najwięcej szczegółów. Obrazek – kwiecień Czy potraficie wymienić co znajdowało się na ilustracji? Spróbujecie! Czy zauważyliście na czym siedzi słoneczko? Jeśli nie to sprawdźcie. Słoneczko siedzi na saneczkach i zjeżdża po tęczy. Pod tęczą jest bałwan i kwiatek. Ten obrazek ilustruje znane przysłowie: „Kwiecień – plecień, bo przeplata, trochę zimy, trochę lata”. Oznacza to, że pogoda w kwietniu jest jeszcze zmienna. Może być bardzo gorąco, a za chwilę zimno. Mamy oczywiście wiosnę, więc tych ciepłych dni będzie coraz więcej. Chciałabym, żebyście zapamiętali to przysłowie o kwietniu. Powodzenia! miesiące - obrazek zadanie 2 Ruch to zdrowie. Nie możemy wychodzić na dwór, lecz codziennie powinniśmy się ruszać: tańczyć, ćwiczyć, itp. Dziś zapraszam Was do zabawy ruchowej. Poproście kogoś o skopiowanie linku i ruszajcie się tak jak podpowiadają nam na filmie. Miłej zabawy! • Trzymajcie się! Pani Ania Witajcie Kochane Zajączki! zadanie 1 Chciałabym, abyście dzisiaj byli bardzo kreatywni i znaleźli nowe zastosowanie dla zwykłych przedmiotów. Zgromadźcie proszę kilka z podanych przez mnie przedmiotów: rolki po papierze, stare gazety, plastikowe nakrętki, kubki po jogurcie, pudełko po butach. A teraz zastanówcie się w jaki sposób możecie je wykorzystać do zabawy, każdy z osobna lub kilka razem. - Na przykład możecie na pudełko po jogurcie naciągnąć gumkę recepturkę i już macie mały instrument; - plastikowe nakrętki można układać w kolorowe mozaiki lub narysować dla nich tor – drogę i przesuwać po nim korki pstrykając w nie; - rolki po papierze mogą stać się lornetkami – popatrzcie przez nie na świat za oknem, na chmury, drzewa, otaczający świat. miesiace Powodzenia w wymyślaniu różnych nietypowych zastosowań. zadanie 2 Chciałabym abyście utrwalili znajomość nazw kolejnych miesięcy. obrazek - miesiące Pozdrawiam ciepło. Pani Ania WITAJCIE zadanie 1 Dzisiaj poznamy bliżej literkę g. Popatrzcie na ilustrację na Karcie Pracy nr 1 i odpowiedzcie na pytania: - Które obrazki zaczynają się na głoskę g? Podzielcie je na sylaby. - A teraz słowo „garnek” podzielcie na sylaby, a następnie na głoski. - Czy znacie jakieś inne przedmioty lub zwierzęta, rośliny, które zaczynają się na tą głoskę? Spróbujcie wymienić jak najwięcej. - Popatrzcie na Kartę Pracy nr 2 – przyjrzyjcie się uważnie jak wygląda mała i wielka litera g drukowana oraz jak wygląda literka g pisana. Czy coś Wam przypomina swoim kształtem? - Spróbujcie napisać pisaną literkę g, G w powietrzu, a potem paluszkiem na stole. Zwróćcie uwagę na odpowiedni kierunek, zgodnie ze strzałkami. - A czy znacie imiona na literkę G? Może jest to ktoś w naszej grupie? Czy już wiecie kto to taki? - Spróbujcie na Karcie Pracy nr 1 odczytać sylaby i wyrazy tam umieszczone. zadanie 2 Skoro garnek jest dziś na pierwszym miejscu to poproście mamę o dowolny garnek z kuchni. - Obchodźcie się z nim ostrożnie, żeby nie upuścić go sobie na nogę. - Sprawdźcie jaki jest ciężki i czy ma uszy? Jakiego jest koloru? - Spróbujcie zagrać na nim: paluszkami, zastukajcie zgiętym paluszkiem, zagrajcie na odwróconym garnku całymi dłońmi. - Popukajcie w boki garnka. Czy wydaje inne dźwięk? Czy coś ten dźwięk Wam przypomina? - Zaśpiewajcie dowolną piosenkę i grajcie przy tym na garnku w dowolny sposób. Miłej zabawy! Pani Ania ZAJĄCZKI zadanie 1 Mamy już wiosnę, dlatego zapraszam do wiosennej zabawy matematycznej, która znajduje się na karcie pracy. Jeśli nie możecie jej wydrukować, to poproście mamę, żeby Wam narysowała podobną ilustrację (nie jest to trudne). zadanie 2 Rozwiążcie wiosenne zagadki. Ma czerwone nogi, chociaż nie zmarzł wcale. Chce zielony przysmak w mokrej trawie znaleźć. Lata nad łąką w czerwonej kapotce, a na tej kapotce jest kropka przy kropce. Wzbija się w niebo ptaszek malutki i z góry przesyła wiosenne nutki, a każda nutka dźwięczy jak dzwonek. I już wiadomo, że to ........ Wystarczy, że dojrzy bociana z daleka – przerywa kumkanie, w podskokach ucieka. Gdy śnieg zginie, kwiaty rosną, a tę porę zwiemy … . Szarzeje i niknie w jesieni, wiosną na łące znów się zazieleni. Życzę wszystkiego dobrego. Pani Ania 2020 j. angielski Proszę o utrwalanie z dziećmi nazw kolorów i liczb w zakresie 1-10. Polecam piosenki na kanale - Colours -One little finger -Numbers( przygotuje dzieci do dalszego liczenia) - Our fovourite numbers song W ramach różnych zabaw polecam przygotowanie karteczek z liczbami od 1do 10oraz kolorami. Należy rozłożyć je na podłodze i np. papierową piłeczką próbować trafić na jedną z nich i powiedzieć co się na niej znajduje. W celu lepszego utrwalenia kolorów można pobawić się w grę „Give me something red”. Dzieci powinny podać przedmiot w tym kolorze. Należy zmieniać nazwy kolorów. W ramach pracy podsyłam kartę pracy:) Pozdrawaim Justna Kulecka zadanie 1 Prosimy rodziców o wysypanie na talerz, tackę lub pudełko po butach trochę surowej kaszy lub ryżu. Zadaniem dzieci jest rysowanie paluszkiem dowolnych wzorów, np. słoneczko, kwiat, chmurka. Następnie dzieci mogą próbować rysować poznane literki. Ważny jest kierunek pisanych liter (poniżej wzór liter pisanych). Ps. Nie uczyliśmy się liter takich jak: ą, ę, dz, ć, sz, ś, dź... wzór liter pisanych zadanie 2 Zapraszam do wiosennych ćwiczeń ruchowych: - Maszeruj wesoło w kółeczko wysoko unosząc kolana. - Poskacz jak mała żabka. - Stań na jednej nodze jak bocian i wytrzymaj kilka sekund. - Spaceruj po wiosennej łące udając, że zbierasz kwiatki. - Połóż się na plecach i głęboko oddychaj. - Leżąc posłuchaj odgłosów otoczenia. - Naśladuj latające, wiosenne motyle. Powodzenia. Pani Ania - zadanie 1 Poproś rodzica lub starsze rodzeństwo o przeczytanie bajki i odpowiedz na pytanie. O rybaku i złotej rybce - bajka polska Był pewien chłop, co już czterdzieści lat łowił ryby, ale bardzo mu się nie wiodło. Raz zarzucił sieci – wyłowił tylko morską trawę; zarzucił je drugi raz, patrzy, a tu rybka, nieduża, ale złota. Dopieroż to rybka prosi go, żeby ją puścił do wody: - Puść mnie, co tylko będziesz chciał, to ci dam – powiada rybka. Tak go prosiła, że ją w końcu puścił. Wraca chłop do domu i mówi do żony: - Wiesz, złapałem dzisiaj złotą rybkę, alem ją puścił, bo bardzo o to prosiła. Tyle, że mi obiecała, że co tylko będę chciał, to mogę dostać. Żona na to: - Oj, głupiś, głupi. Idź zaraz i poproś ją, żeby nam dała nowe koryto, bo stare się nam rozsypało. Poszedł chłop do morza, stanął na brzegu, zdjął czapkę i prosi, żeby rybka dała im nowe koryto. Wyszła rybka nad wodę i przemówiła: - Idź do domu, idź. Wraca chłop do domu, patrzy, stoi przed chałupą nowe koryto. Żona się ucieszyła, ale pomyślała sobie: >>Jak tak, to i więcej mogłaby nam rybka dać<<. - Idźże do niej, poproś, żebym była gospodynią z własnym gruntem i nową chałupą. Poszedł chłop nad wodę, zdjął kapelusz, ale nie śmie nic mówić. Wychyla się rybka z fali i pyta: - Czego jeszcze chcesz? Wytłumaczył jej, czego się żonie zachciało, a rybka mu na to, żeby wracał do domu. Wraca chłop, patrzy, a tam stoi nowa chałupa, a jego żona już bogatą gospodynią, chodzi sobie, nic nie robi, tylko pokrzykuje na parobków i służące. Jeszcze tego było jej za mało; po jakimś czasie powiada znów do męża zachłanna kobieta: - Idź no do tej twojej rybki, powiedz jej, żebym została wielką panią, z własnym dworem, końmi, powozem i służbą. Poszedł, poprosił, wraca do domu, a tu jego żona, ubrana w piękną suknię, siedzi sobie i wydaje rozkazy służbie, nic nie robi. Ale i to jej nie starczyło, znów wysyła chłopa z nowym zadaniem: - Na co mi być panią, kiedy mogę być samą królową. Idź, powiedz rybce, żeby mi tu stanął pałac królewski, a ja żebym była w nim królową. Poszedł chłop nad wodę, a rybka i to zrobiła. Przychodzi do domu, a tu jego żona chodzi w koronie, pełno pań i panów, służby i strażników z pałaszami; pytają go, czego tu chce. On na to, że do żony, czyli królowej, chciałby się dostać. Roześmieli się na to, a żona nie chciała na niego patrzeć, kazała go wygnać i psami poszczuła. Tak było przez tydzień, królowa z samymi królami się zabawiała, a po tygodniu kazała zawołać męża i mówi: - Mało mam służby, idź no do rybki i powiedz jej, żeby przyszła do mnie na służbę. Chłop się zląkł, ale co było robić. Poszedł nad wodę, czapkę zdjął, przeprasza rybkę i powiada jej, czego znów żonie się zachciało. Rybka na to nic się nie odezwała, tylko machnęła ogonkiem w obie strony i znikła w fali. Pomedytował chłop chwilę, a potem wraca do domu. Patrzy – nie ma zamku królewskiego, ani służby, ani panów, stoi stara chałupa pod lasem, jak stała, a jego żona siedzi na progu, płacze i zszywa podarte sieci. Pytania: - Co złowił rybak? - O co poprosiła na początku żona rybaka? - Co na końcu otrzymała od Złotej Rybki żona rybaka? Czy była zadowolona? - Dlaczego zona rybaka straciła wszystko? - Czy umiesz cieszyć się tym co masz? zadanie 2 Narysuj Złotą Rybkę dowolną techniką i na dowolnej kartce. Po zakończeniu kwarantanny możesz przynieść pracę do przedszkola. Pozdrawiam i życzę dużo zdrowia. Pani Ania
Dziwna historia 3/6 Podaj mi ten wiersz młodego poety, któryśmy czytały dziś razem: W przestrzeni przez słońce zalanej Cienie się ścielą błękitnie, Na ziemi w puch biały przybranej Gałązka każda szkłem kwitnie… Błękitne cienie słały się po białych puchach zaścielających las i na nieruchomych świerkach każda gałązka szkłem kwitła, gdyśmy się spotkali u drzwi otoczonego świerkami domku leśnika. Czy wypadkiem? Tak się zdawało, lecz w rzeczywistości i tu leżały na dnie domysły czy przeczucia moje i jego. Faktem jest niejasnym może, lecz najzupełniej prawdziwym, że z oddalenia, bez porozumienia się głosem czy okiem, odgadywaliśmy nawzajem swoje myśli i zamiary. Nie po raz to pierwszy już wiedziony tym odgadywaniem zamysłów i upodobań moich przybywał tam, gdzie byłam i nie po raz pierwszy ja ze swej strony odgadywałam, że on przybędzie… Więc choć nie oczekiwałam, jednak nie zdziwiłam się, gdy w białej alei leśnej… Jechał aleją śnieżną, tworząc razem z pięknym wierzchowcem swym i białością lasu obraz z zimowej czy z rycerskiej baśni. Za chwilę dowiedzieć się miałam, jak bardzo, jak wcale nie był dumny; później w szacie z grozy i rozpaczy przyjść do mnie miała wiadomość, jak bardzo, jak niezmiernie był słaby. Ale wówczas, gdy wśród cichych szkieł szronu i marmurów śniegu zbliżał się ku leśnemu domkowi, biła z niego siła i duma syna rycerskiego rodu. We krwi mieć je musiał razem z rycerskim wdziękiem; myślałam, że musi również mieć je w duszy. Patrząc na zbliżającego się myślałam, że tuż, tuż jeździec wyciągnie silne ramię i dokona wielkiego czynu lub w turniejowej gonitwie zwycięzca, na ostrze miecza przyjmie wieniec chwały. Byłyż to tylko pozory, złudzenia? Tak!… Nie!… I tak, i nie. Zeskoczył z konia i w mgnieniu oka znalazł się u stóp moich, na klęczkach. Krzyknęłam ze zdziwienia, bo dotąd nie było pomiędzy nami nic… Zaręczały się dotąd z sobą promienie ócz naszych, uśmiechy ust, brzmienia głosów, ale powiedzianego nie było nic… Teraz ręce moje uwięzione były w jego dłoniach, a z ust mu płomiennym potokiem lały się słowa miłości i — rozpaczy. Rozpaczy? Człowiek ten młody, piękny, bogaty, który tam u różanego krzaku wydał mi się upostaciowaniem samej tylko, samej jednej radości życia, rozpaczał. Bledszy niż wtedy, gdy walczył z szałem swych stepowych koni, ze złotą brwią boleśnie ściągniętą i oczyma do ciemnych otchłani podobnymi mówił, jak mocno, jak głęboko mnie kocha i jak głęboko, rozpacznie czuje się mojej miłości niegodny. Domek leśnika chwilowo opustoszały był ze swych mieszkańców; byliśmy sami. Byliśmy sami w białej izbie, za której małymi oknami ciężko na gałęziach świerkowych wisiały wielkie kwiaty śniegu i tylko niewidzialna, w ciemnym kącie jego duszy zaczajona, była z nami — straszna nasza dola. Lecz jakimkolwiek był i cokolwiek w przyszłości popełnić miał ten człowiek, widziałam go wtedy szczerym aż do dna. Wyznawał przede mną wszystko, co w nim i w minionych dniach jego było słabością i winą, a pokora tych wyznań miała w sobie przejmujące krzyki cierpienia. Cierpiał. Te niepochwytne drgnienia duszy, które spomiędzy ludzi wszystkich sama jedna w nim spostrzegałam czy przeczuwałam, były żalem palącym, tęsknotą bezbrzeżną. — Czy pamiętasz ostatnią strofę tego wiersza młodego poety? I tęskność za dolą, za złotą, Co ją jak okiść wiatr zmiata, Jest skrytą za tobą tęsknotą, Anima immaculata! Człowieczą prawdę, głęboką, choć rzadką, zamknął w strofie tej młody poeta. Byłam wówczas świadkiem palącej tęsknoty człowieka za postradaną czystością swej duszy, niezmiernej żałości jego nad tym, że w dniach próżniaczych i płochych przepadła mu jego anima immaculata. To upragnienie czystości i te namiętne rzuty ducha ku podźwignięciu się z nizin na wyżyny były najgłębszą przyczyną rozkochania się jego w dziewczynie tak doskonale czystej i myśli swe na wyżynach trzymającej, jaką podówczas byłam. Serce jego uczepiło się mnie jak nici, po której wspiąć się mogło do krain świetlistych. Z prośbami o szczęście mieszały się mu na ustach prośby o wsparcie, o takie wsparcie, jakiego kropla rosy użycza roślinie okrytej przydrożną kurzawą. Marzył, że gdy mu podam rękę, podźwignie się z kurzawy. O czynach dobrych, o trudach wytrwałych, o cnocie czystej roił tyleż prawie, co o raju miłości podzielonej. Odsłaniało się w nim przede mną ogromnie tkliwe rozróżnianie strony życia ciemnej od jasnej i ogromne pożądanie przebywania po stronie jasnej. Dlaczegóż tyle razy zsuwał się z niej na ciemną? Z jakże rozumną i z jakże dobrą pokorą wyznawał przede mną te braki natury i te wpływy świata, które wobec pokus i ponęt rozmaitych czyniły go słabym! Bo nie był z rzędu tych słabych, którzy nie mają w sobie siły, lecz z tych, w których z siłą razem mieszka słabość. I ta właśnie siła jego, truta, paraliżowana, zwyciężana przez słabość, przerabiała się na palącą tęskność za marzonymi wiecznie i wiecznie niedościganymi strefami światła, na żałość za umknionym z dłoni, za znikłym w odmętach życia, za postradanym tym ptakiem niebieskim, o skrzydłach z lazuru i kryształu, któremu na imię: anima immaculata. Słuchałam i słowa jego uderzały o najwyższe niebiosa mego serca. Myślałam, że tylko człowiek z duszą wielką może tak dobrowolnie i aż do dna ukazywać swoją małość przed istotą, która mu jest droga i której pożąda; myślałam, że ta rozdzierająca mowa jego jest czynem pięknym i że do życia pięknego zdolność niezmierną posiadać musi ten, kto posiada tak żałosne jego upragnienie. Więc odpowiadałam mu zrazu łzami tylko, ale potem uczułam, że myśl moja dostaje skrzydeł i płomiennym natchnieniem porwana mówić mu zaczęłam wszystkie te słowa mowy ludzkiej, które pocieszają, koją, pieszczą, kochają, dźwigają… wszystkie dobre, piękne, jasne, gorące słowa mowy ludzkiej… I wtedy to, wśród tej rozmowy, zakochała się w nim moja dusza… A zmierzch, od wiszących za oknami kwiatów śniegowych biały, znalazł nas na ławie leśnego domku siedzących obok siebie z połączonymi dłońmi i owiniętych lazurami takich marzeń, jakich bezchmurnie słuchać by mogło lazurowe oblicze nieba. Bez oglądania się na ludzkie zadania i opinie, na chęć czy niechęć najdroższego mi dotąd człowieka, mieliśmy cicho i skromnie zaślubić się w maju, miesiącu pierwszego spotkania się naszego i rozkwitania po lasach dzikich róż. A potem ileż nadziei, ufności, słodyczy, postanowień wielkich i niemal bohaterskich — ach! — niemal świętych zamiarów! Nutę bohaterstwa, niemal świętości, on pierwszy wlał w te rojenia nasze. Mniemał, że zła przeszłość jego odebrała mu prawo do szczęścia, do tak wielkiego szczęścia, jakie posiadł wraz z moim kochaniem i że tę złą przeszłość odkupić mu potrzeba jakimś wyrzeczeniem się, jakimś trudem, dokonaniem jakiegoś czynu czy zadania. Myśl ta była tak surowa, że nie mogłam zrazu wyrozumieć jej do głębi. Odkupienie zła przez dobro? Pokuta? Dobrowolne zadawanie sobie cierpień na łonie szczęścia? Lecz gdy wyrozumiałam, wzlecieliśmy razem ku tym najwyższym strefom, na których rzadko bardzo bywają ludzkie marzenia. Mieliśmy majątki nasze rozdać na dzieła miłości i miłosierdzia, a sami żyć zaledwie bez niedostatku, nie pożądając i nie szukając żadnych uciech innych oprócz tej niewymownej, że należymy do siebie, że jesteśmy z sobą, że trzymamy się za ręce i że dusze nasze trzymają się za skrzydła… Mieliśmy wzbijać myśli nasze ku najwyższym szczytom wiedzy, a serca rzucać w ogniska uczuć najszerzej po ziemi rozpostartych. Mieliśmy wspólnymi siłami czynić to, czego nikt nie uczynił, i zajść tam, kędy nikt nie zaszedł, nie przez dumę, lecz przez pokorę właśnie i z wdzięczności za to szczęście niewymowne, że jedno dla drugiego jesteśmy na ziemi… O, młodości! O, wiaro i siło młodości! Raju serc! Locie dusz! O, oczy śniegowych kwiatów, któreście przez drobne szybki patrzały w nasze rozpromienione ogniem świętym oczy! O, szumie lasu, któryś o zmierzchu z cicha wtórować począł słodkim naszym szeptom. Czyliż to wszystko złudzeniem tylko było, marą tylko, płonnym okłamywaniem się płonnych dusz człowieczych? — Tak! Nie!… i tak, i nie! Domek leśnika opuściłam z zaręczynowym pocałunkiem na ustach i z duszą w ekstazie. Ale… Daj chwilę spocząć przed spojrzeniem w przepaść! Ale w maju nie wzięłam ślubu… Umówiliśmy się, że przyjdzie on wkrótce do brata mego, aby mu o zamiarach naszych oznajmić i o zgodzenie się na nie prosić. Wymagał tego nie tylko obyczaj powszechny; wymagało tego serce moje, nie mogące przecież wyrzucić z siebie uczuć wdzięczności, przywiązania i obowiązku. Myśl o tym spotkaniu się ich i o tej rozmowie napełniała mnie trwogą niewypowiedzianą. Pomiędzy dwoma tymi ludźmi stało coś na kształt nienawiści, do wytłumaczenia wcale nie trudnej. Wobec surowych zasad moralnych i obywatelskich brata mego, wobec jego doskonale czystej i bardzo czynnej przeszłości, przeszłość człowieka, który marnie albo i występnie dotąd trwonił lata, siły i majątek, była łachmanem godnym tylko wzgardy. Ten drugi zaś zazdrościł, strasznie zazdrościł tamtemu nieskazitelności, powagi, nie urzeczywistnionych jeszcze, lecz już przewidywanych przeznaczeń, z których przeglądało blade i może krwawe, lecz ukoronowane oblicze bohaterstwa. Ta wzgarda z jednej strony i ta zawiść z drugiej, które leżały na samym dnie wzajemnych dla siebie uczuć tych dwóch ludzi, pozostałyby pewnie bierne i niewypowiedziane na zawsze, gdyby nie wzmagał ich, nie rozjątrzył i ostatecznie do krzyku nie pobudził wypadek, którego ja byłam przyczyną. Ach, nie myśl, że był to krzyk rozgniewanego, grubiańskiego głosu! Byli obaj ludźmi dobrze wychowanymi i najlżejsze podniesienie głosu, żadne słowo obraźliwe czy obelżywe nie dosięgło pokoju sąsiedniego, zza zamkniętych drzwi pracowni mego brata. I dziwnie krótko trwała tocząca się za tymi drzwiami rozmowa; i nie wiem, w której sekundzie tych kilku minut padł grom, ze zwarcia się dwóch tych chmur wystrzelony… Ale gdy drzwi się otworzyły, zobaczyłam na twarzy człowieka kochanego porażenie od gromu. Coś osłupiałego i razem namiętnie obrażonego, coś złego i zarazem tragicznego rozlewało się po jego śmiertelnie zbladłej twarzy i świeciło w sztyletach oczu bolesnych i ostrych. Rzuciłam się ku niemu, ale gestem ręki powstrzymał mnie z dala od siebie i białymi wargami wyszeptał: — Tutaj… nie! Pod dachem tego człowieka… nigdy! Jeżeli wytrwasz, jeżeli zechcesz, to gdzie indziej… Nie miał prawie oddechu w piersi. Nieprzytomnie prawie ścisnął mi obie ręce, zdaje się, że bez łez załkał i wybiegł z domu. Stanęłam przed bratem cała w drżeniu i w płomieniu, zamierającym głosem pytając, co mu powiedział. Tak samo jak tamten blady i w oczach rozgorzały, ale zawsze panujący nad sobą, zawsze silny i stanowczy, nic mi nie powtórzył, z niczego się nie tłumaczył, tylko z wielkim spokojem w postawie i głosie rzekł, że łacniej by umarł, niżby przystał na to, abym została żoną tego — łotrzyka. Nie odpowiedziałam ani słowa, lecz nazajutrz nie byłam już pod dachem swojego rodzinnego domu. Byłam pod dachem swojej bliskiej krewnej, kobiety nieskazitelnej, ale wyrozumiałej, kochającej mnie, łagodnej. Było to owo „gdzie indziej”, o którym w strasznej chwili wspomniał i za które po dniach paru z radością niewypowiedzianą, z wdzięcznością bez granic, na klęczkach mi dziękował. Trwałam więc. Pomimo że każde wspomnienie o bracie rozdzierało mi serce, trwałam w uczuciach swoich i w zamiarach, i nade wszystko, o Boże! tyś wiedział, że nade wszystko trwałam w pragnieniu, w namiętnym i zachwyconym pragnieniu ratowania, wznoszenia, zabawiania tej duszy ukochanej, tak słabej i razem tak silnej, tak poplamionej i tak za czystością stęsknionej, która wszystkie swoje słabości, siły, plany i tęsknoty tak prosto i szczerze, pokornie i wzniośle zwierzyła sercu memu i dłoniom mym powierzyła, pomocy ich wzywając. Ale w maju nie wzięłam ślubu, bo właśnie gdy po lasach rozkwitły róże dzikie, brat mój i on zniknęli mi z oczu. Porwał i uniósł ich wiatr wypadków. Wtedy to imię brata mego rozbrzmiało po świecie sławą krótką, lecz głośną i świętą… Nie powiedziałam ci zaś jeszcze, jak nazywał się tamten. Odwróć oczy! Nie patrz na mnie, gdy imię to wymawiać będę… A gdy wymówię je, miej litość!… Stefan Niegirycz…
Surowy, podły ojciec, który wyżywa się na rodzinie, niczym na żydowskich więźniach w obozie. Wojskowy dryl panujący nawet w trakcie zabawy i indoktrynacja realizowana od kołyski. Czy dzieciństwo małych Franków i Goebbelsów rzeczywiście właśnie tak wyglądało? Zobacz film: "Paweł Kukiz: zaniedbania opieki zdrowotnej ciągną się od lat i są ogromne" spis treści 1. Mała księżniczka Göringa 2. Razem do końca 3. Laleczka Himmlera 4. "Dobre" rady Hansa Franka 5. Mali nieznajomi rozwiń 1. Mała księżniczka Göringa Dla członków Narodowosocjalistycznej Niemieckiej Partii Robotników (NSDAP) posiadanie rodziny stanowiło jeden z najważniejszych obowiązków względem "Tysiącletniej" Rzeszy. Nie inaczej było w przypadku czołowych nazistów. Liczne potomstwo gwarantowało przedłużenie aryjskiej rasy i było dowodem prawdziwego męstwa. Hitler z małą Eddą Göring ( BY-SA Piękna gromadka maluchów, pasująca jak ulał do kronik filmowych i do spędzania czasu z wujciem Adolfem, wydawała się po prostu niezbędna. Dzieci trzeba było oczywiście odpowiednio wychować i nawet najbardziej "zapracowani" poplecznicy Führera znajdowali na to nieco czasu. "Edda Göring, która w chwili aresztowania ojca miała siedem lat, była jego jedynym dzieckiem. Jako rozpieszczana córka marszałka Rzeszy wiodła uprzywilejowane życie, mając do dyspozycji część wielkiego zamku, która służyła jej za plac zabaw" – napisał w swojej książce "Dzieci Hitlera" Gerald Posner i ani trochę nie przesadził. Jeden z głównych twórców III Rzeszy miał rozmach we wszystkim, także w spełnianiu zachcianek swojej jedynej. Dziecko przyszło na świat trzy lata po jego drugim ślubie, w roku 1938. Oczywiście chrzciny musiały mieć właściwą oprawę. Sakramentu udzielił Eddzie biskup Rzeszy Ludwig Müller, a jej ojcem chrzestnym został oczywiście Hitler. Wśród gości znaleźli się najbogatsi przedsiębiorcy i wysoko postawieni naziści, nie dziwi więc, że mała księżniczka otrzymała mnóstwo drogich prezentów. Również dzień urodzin dziewczynki zawsze był okazją do wielkiego świętowania. Dodatkowo Göring, jeśli tylko był w domu, poświęcał córce bardzo dużo czasu i uwagi. Nawet kiedy pochłaniały go obowiązki służbowe, codziennie dzwonił do żony i dziecka. Po latach Edda wyznała, że ma same dobre wspomnienia związane z ojcem. Przez całe życie przechowywała list, który wysłał do niej z więzienia i który jest chyba najlepszym podsumowaniem ich wzajemnej relacji: "Moje najdroższe, słodkie dziecko! Moje złoteńko! To już drugi raz, kiedy przypadają Twoje urodziny, a ja nie mogę być z Tobą. A jednak, moja najdroższa, dziś jestem szczególnie blisko Ciebie i przesyłam Ci najgorętsze, płynące z najszczerszego serca pozdrowienia. Z głębi duszy modlę się do Wszechmogącego Boga, żeby opiekował się Tobą i Ci pomagał. Nie mogę wysłać Ci żadnego prezentu, ale moja bezgraniczna miłość i tęsknota otaczają Ciebie i zawsze będą! Wiesz, wróbelku, jak bardzo Cię uwielbiam. Zawsze jesteś taka słodka i czuła. Zawsze będziesz naszym szczęściem i radością. (…) najczulsze uściski i całusy od Twojego Papy". 2. Razem do końca Słynne jest zdjęcie z Wigilii roku 1937, na którym wykonując gest nazistowskiego pozdrowienia, Joseph Goebbels spogląda z dumą i lekkim uśmiechem na dwie ze swoich córek. Dziewczynki posłusznie odtwarzają ruchy dorosłych, jednak ich spojrzenia są nieobecne – z pewnością są już znudzone długą uroczystością, w której muszą uczestniczyć. Ze swoją żoną Magdą minister propagandy miał aż szóstkę dzieci (kobieta miała także syna z poprzedniego małżeństwa). Wielodzietna rodzina zapewniła mu uznanie ze strony opinii publicznej oraz – co ważniejsze – samego Hitlera. Goebbels z dziećmi podczas Wigilii. Gdy urodziły się dwie pierwsze córki, Joseph był nieco rozczarowany. Oczekiwał męskiego potomka, ale smutek był chwilowy, później zawsze nazywał je swoimi małymi aniołkami. Co ciekawe syn, któremu dano na imię Helmut, wcale nie był ulubieńcem tatusia. O chłopcu pisał surowo, że "w jego wychowaniu musi być miejsce na lanie i trzeba mu wybić z głowy upór". Świadkowie opowiadali jednak, że czołowi nazista III Rzeszy był dobrym ojcem. Co ważne, nie indoktrynował swoich dzieci, wystarczało mu, że robiła to szkoła. Magda Goebbels lubiła, gdy rodzinne życie toczyło się utartym, jasno ustalonym rytmem. Tymczasem Joseph pozwalał sobie na odrobinę spontaniczności. Dzieci w jego otoczeniu były radosne; ojciec pozwalał im na małe odstępstwa od zasad – potrafił wrócić późno do domu i zgromadzić maluchy ubrane już w piżamki na wspólnym oglądaniu filmu. Potem cała rodzina rozmawiała o tym, co obejrzała. Chociaż Magda prowadziła dom rozsądnie i pilnując budżetu (u Goebbelsów co chwila byli goście, których trzeba było nakarmić), uroczej szóstce niczego nie brakowało. Dzieciom kupiono nawet kucyka z małym wozem, by mogły spędzać dużo czasu na dworze. W zabawach często towarzyszył im ojciec, a szczęście familii pokazywano w kronikach filmowych. Goebbelsowie z gromadką dzieci byli wzorcową nazistowską rodziną ( BY 30) Rzeczywistość nie była jednak aż tak różowa. Goebbels, jak większość wysoko postawionych nazistów, nie potrafił dochować żonie wierności. Pierwszą jego kochanką była praca, drugą (i kolejnymi) około czterdzieści różnych kobiet, z których najważniejszą była Lida Baarova. To oczywiste, że gdy minister zatracał się w swych obowiązkach zawodowych, by potem kontynuować swoje romanse, miał znacznie mniej czasu dla rodziny. Dzieci Goebbelsów jako jedne z nielicznych nie musiały dźwigać brzmienia strasznej przeszłości, ale nie dlatego, że pogodziły się z czynami i poglądami ojca. 1 maja 1945 roku Helga (12 lat), Hildegarda (11 lat), Helmut (9 lat), Hedwiga (8 lat), Holdine (7 lat) i Heidrun (4 lata) stali się ofiarami rozszerzonego samobójstwa zaplanowanego przez własnych rodziców. 3. Laleczka Himmlera Najwięcej o tym, jakim ojcem i głową rodziny był Heinrich Himmler, dowiadujemy się z jego listów do żony Margi. Dzięki tej wymianie korespondencji życie „Heiniego” zostało wyjątkowo dobrze udokumentowane. Później w sposób bardzo oszczędny i w samych superlatywach wypowiadała się o nim córka Gudrun, nazistowska księżniczka, która aż do śmierci w wieku 88 lat pozostała wierna ideologii rodziców. Jasnowłosa, niebieskooka dziewczynka urodziła się latem 1929 roku. Stała się idealnym dzieckiem w przynajmniej początkowo idealnej rodzinie. Już w czasie, gdy Margi była w ciąży, Himmler bardzo troszczył się o nią, a co za tym idzie – o nienarodzone jeszcze dziecko. W listach pisał, by kobieta dbała o siebie, nie przemęczała się, jadła powoli, przyjmowała witaminy i dużo spała. Himmler z żoną i córką. ( BY-SA Nazywał ją "mamusią" ich "słodkiego łobuziaka". Listownie całował ją też w brzuch. Widać zatem, że bardzo chciał zostać ojcem. Wysyłał żonie nie tylko czułe słówka i ciepłe myśli, ale też oczywiście pieniądze. Po narodzinach dziewczynki, by móc nacieszyć się rodzinnym szczęściem, wziął nawet dwutygodniowy urlop. W późniejszych listach zachwalał swą córeczkę, ślicznego aniołka o pięknych oczkach, za każdym razem pamiętał o dziewczynce i przesyłał jej całusy. Tęsknił za żoną i słodkim dzieciątkiem, zazwyczaj odliczając czas do spotkania. "Tatusiowi na walizkach" przez cały czas brakowało jego "dobrej Laluni". Tak samo jak bez wahania podpisywał wyroki śmierci, tak bez najmniejszych wątpliwości wyznawał swoim "kobietkom" miłość. W późniejszych latach Gudrun sama pisała listy do ojca. Dziękowała mu w nich za słodkości i prezenty. Jednym z jej najpiękniejszych wspomnień była radosna wizyta w obozie koncentracyjnym, obrazy namalowane przez więźniów, pyszny obiad i uroczy ogród. Jeszcze za życia ojca Gudrun odnotowywała w swoim pamiętniczku podziw dla tego bezlitosnego człowieka, po jego śmierci pielęgnowała zaś pamięć po nim. Widziała w nim bohatera, który miał przed sobą ciężkie zadanie usunięcia "śmieci" z III Rzeszy. Po wojnie, już jako dorosła kobieta, poświęciła się wsparciu byłych nazistów. Pomagał jej w tym mąż, który podzielał jej poglądy. Gudrun do końca życia broniła Himmlera, nie wierzyła w jego samobójstwo (twierdziła, że został zabity) i uważała, ze nie był potworem, a wszystko, co mówili o nim alianci, to podłe kłamstwa. 4. "Dobre" rady Hansa Franka Hans Frank był mężem stenotypistki Brigitte Marie Herbst i ojcem piątki dzieci, w oczach których przez lata jawił się po prostu jako wiecznie skupiony na pracy, nieobecny człowiek. Reszta świata wiedziała jednak, jakie ma poglądy, i informacje te prędzej czy później musiały dotrzeć do jego potomków. Po wojnie najwięcej na temat "tatusia" mieli do powiedzenia Norman i Niklas. I bynajmniej nie próbowali go usprawiedliwiać (w przeciwieństwie do rodzeństwa). Pierwszy z nich, jako pierworodny, był pupilkiem ojca. To jemu Hans poświęcał najwięcej czasu wygospodarowanego z napiętego grafiku. Ściągnął go za sobą nawet na Wawel, często jednak wyjeżdżał i bywało, że chłopiec zostawał w zamku jedynie ze służbą. Już wcześniej Norman czuł się bardzo samotny, co opisał Posner w "Dzieciach Hilera": "Mieliśmy (…) bardzo dużą willę z wielkim ogrodem, ale obok nas nikt nie mieszkał. Musiałem się bawić z szoferami. Podczas przerw uczyli mnie boksować i palić papierosy. Grałem też w tenisa, sam ze sobą, odbijając piłeczkę od ściany. Ojciec był stale w rozjazdach, a matkę pamiętam albo w ciąży, albo podczas pobytów w szpitalu. (…) Nie miałem żadnych kolegów ze szkoły, bo nasza willa znajdowała się na uboczu i nikt mnie nigdy nie odwiedzał". Hans Frank z rodziną. Od roku 1942 Frank zajmował się właściwie tylko pracą, rodzina zeszła dla niego na dalszy plan. Jednak kiedy wymagała tego sytuacja, znajdował czas, by przymuszać dzieci do spotkań z nazistami najwyższego szczebla, co trwało godzinami, a u najmłodszych wywoływało nie lada stres. Z wiekiem Norman stawał się coraz bardziej zamknięty w sobie. W końcu introwertyczny chłopiec wyrósł na przytłoczonego swym pochodzeniem dorosłego, który wspominając ojca, płakał. Tym bardziej, że jako dziecko był pewien, że Hans po prostu piastuje wysokie stanowisko i jest bardzo zajęty. Prawda o tym, co go tak zajmowało, okazała się dla Normana druzgocąca. Nigdy jednak w nią nie zwątpił. Usłuchał za to ojcowskiej rady, której Hans udzielił mu w więzieniu: by nie przesadzał ze szczerością, bo skończy jak ojciec. Kazał mu zawsze się zastanowić, nim wygłosi jakiś pogląd. Skutek był taki, że jego pierworodny syn stał się jeszcze bardziej skryty. 5. Mali nieznajomi Najmłodszy Niklas miał do ojca znacznie więcej żalu i nie przebierał w słowach, gdy o nim opowiadał. Często wspominał rozpad rodziny. Małżeństwo skupionego na karierze Hansa Franka po jakimś czasie istniało już tylko na papierze. Napięcia pomiędzy rodzicami miały oczywiście silny wpływ na dzieci. Dla Niklasa trudne było także to, że Hans nigdy nie okazywał mu uczuć. Nie mówił potomkom, że ich kocha, potrafił wręcz odezwać się, niby żartując: "kim jesteś mały nieznajomy, co tu robisz?". Zważywszy, że w jednym z listów źle zapisał imię syna, ten żart nabiera bardzo ponurego wydźwięku – Hans wcale nie znał swoich dzieci. Bywał też w stosunku do nich bardzo surowy. Gdy Niklas niechcący zniszczył jego okulary, ojciec najzwyczajniej w świecie go spoliczkował. Nie umiał okazywać czułości, zadbał jednak o przerażającą atrakcję dla najmłodszego syna. Zabrał go do obozu koncentracyjnego, gdzie chłopiec mógł obserwować wyczerpanych więźniów jeżdżących na ośle. Inną makabryczną zabawą, na którą pozwalano dzieciom, była gra w chowanego pomiędzy grobami polskich władców na Wawelu. Niklas znienawidził oboje swoich rodziców i każdemu z nich poświęcił książkę. Norman postanowił nigdy nie mieć własnych dzieci, uważał bowiem, że rodu Franków nie należy przedłużać. Ich siostra Bridgette zmarła w wieku 46 lat, najprawdopodobniej popełniwszy samobójstwo. Przez całe życie miała obsesję, że odejdzie w tym samym wieku, co ojciec – i tak też się stało. Brat Michael został alkoholikiem. Hans, choć prawie nieobecny za życia dzieci, zostawił im spadek, z którym trudno było sobie poradzić… Choć zaangażowanie polityczne i odgórne przyzwolenie na romansowanie odciągało nazistów od ich rodzin, nawet ci wyjątkowo zajęci znajdowali nieco czasu dla swoich dzieci. Nawet jeśli kontakt ten był nikły, na potomków zbrodniarzy wojennych zwrócone były później oczy całego świata. Korzystając z uwagi mediów, można było przeprosić za czyny wyrodnego rodzica, tak jak to zrobił Niklas Frank. Można też było, niczym Edda Göring, do końca bronić jednego z najokrutniejszych ludzi w historii. O AUTORZE: Zuzanna Pęksa - Absolwentka filologii polskiej, specjalność filmoznawstwo. Z uwagą wysłuchuje i spisuje, co mają do powiedzenia świadkowie historii. Zobacz również: Błażej Staryszak i Krzysztof Wiśniewski napisali książkę "Tata nie ma siły". Mówią, jak zmieniło ich rodzicielstwo polecamy
Magdalena Talik: Ma Pan polsko brzmiące nazwisko. Mylę się? Phil Grabsky: Nie, jest w istocie polskie. W Anglii, gdzie dorastałem z dwoma moimi braćmi, Grabsky było dość nietypowym nazwiskiem, ale choć pytałem ojca, skąd się wzięło, nie potrafił nam powiedzieć. Przypuszczał, że może być rosyjskie. Sprawa mojego pochodzenia wyjaśniła się w 2010 roku. Zostałem wtedy zaproszony przez dyrektora Orkiestry XVIII wieku (zespół, który został uwieczniony w trzech poprzednich filmach Phila Grabsky’ego o kompozytorach-przyp. red.). Wspomniał, że będą grali podczas koncertu z okazji 200. rocznicy urodzin Fryderyka Chopina w Warszawie, a wykonają wszystkie utwory na fortepian i orkiestrę. W tamtym czasie realizowałem film o Josephie Haydnie, a on skomponował ponad 100 symfonii, więc z przerażeniem zapytałem: „A ile godzin potrwa ten koncert?” Szef orkiestry uspokoił mnie: „Chopin napisał tylko sześć takich utworów i wszystko zamknie się w niewiele ponad 2 godzinach”. Przystałem na ten pomysł, moja ekipa dostała pozwolenie na filmowanie tego wydarzenia i gdy koncert dobiegł końca zdecydowałem, że kolejny mój film będzie poświęcony Chopinowi. Ale wizyta w Warszawie była też okazją, by poznać lepiej rodzinną biografię. Zabrałem ze sobą siedmiostronicową biografię spisaną przez brata mojego dziadka. Wspominał o kilku adresach w Warszawie, więc poszedłem je sprawdzić. Oczywiście, wiele budynków zniknęło w wojennej pożodze, ale wciąż stał budynek, w którym przyszedł na świat mój dziadek. Jak przetrwał wojnę, nie wiem, ale ktoś powiedział, że może było tam jakieś niemieckie biuro. Odkryłem, że mój pradziadek nazywał się Bernstein, a ożenił się Panią Grabską, która posiadała gospodarstwo na obrzeżu Warszawy. Potem przejął jej nazwisko, może dlatego, że była zamożniejsza, a może z powodu chęci ukrycia swoich żydowskich korzeni. Stał się więc Grabskim, urodziły im się dzieci, z których jednym był mój dziadek. W 1906 większość rodziny zdecydowała się wypłynąć do Nowego Jorku z powodów ekonomicznych. Tam pozostali, tam urodziłem się ja i moi bracia. Do Anglii wróciliśmy kiedy byłem niemowlęciem, bo moja mama była Angielką, a jej rodzice starzeli się i potrzebowali stałej opieki. A teraz, dzięki filmowi o Chopinie, moja historia połączyła się z polską historią. Phil Grabsky/fot. Kino NH Rozumiem, że film "W poszukiwaniu Chopina" był, siłą rzeczy, bardziej osobisty. Phil Grabsky: Nie wiem, czy Chopin jest ulubionym kompozytorem, na pewno film o nim był pod wieloma względami trudniejszy od tego, jaki nakręciłem o Mozarcie. Ale słuchając, rozmawiając, czytając o Chopinie miałem wrażenie, że zacząłem rozumieć jego charakter. Pamiętam, że podczas pokazu w Australii jeden z widzów powiedział, że nie bardzo Chopina rozumie – z jednej strony nieśmiały, z drugiej ekstrawertyczny, zabawny. Odparłem: „A czy my nie jesteśmy do niego podobni”. Czasem, kiedy idę na przyjęcie wolę postać w rogu i pomilczeć, innym razem chętnie zatańczę, nawet na stole. Jak znalazł Pan pianistów, którzy zdecydowali się zagrać w filmie utwory Chopina i ekspertów, którzy opowiedzieli o kompozytorze? Phil Grabsky: W „W poszukiwaniu Chopina” są zarówno ci pianiści, z którymi już pracowałem, jak Lars Vogt, czy Leif Ove Andsnes, jeden z najwybitniejszych żyjących pianistów, a także Ronald Brautigam, mistrz gry na fortepiano, jak i ci artyści, których spotkanie zawdzięczam wielkiemu szczęściu – Janusz Olejniczak, Kevin Kenner i Nelson Goerner. Janusz Olejniczak podczas koncertu z okazji urodzin Fryderyka Chopina/fot. Materiały prasowe Daniel Barenboim, nigdy wcześniej z nim nie rozmawiałem, ale zależało mi na jego obecności. Niestety, nie udało mi się zrobić wywiadu z Hélène Grimaud. Poleciałem specjalnie do Drezna, a okazało się, że ma problemy z gardłem i nie mogła mówić. Historyków zebrałem w Anglii, Polsce, we Francji, wspaniały okazał się Jeremy Siepmann, wspominam także ciepło Stanisława Leszczyńskiego. Sporo też sam szukałem, zapisując wszystko, czego nie wiedziałem, a było tego, oczywiście, mnóstwo. Od razu zrozumiałem, że trzeba postrzegać Chopina jako polskiego kompozytora, a to znaczyło zrozumieć także Warszawę, jako centrum kulturalne. Dziś, kiedy ktoś mówi, że Chopin jako kompozytor narodził się w Paryżu mówię, że to nieprawda. Wcześniej była Warszawa. Nie był Pan zmęczony nieustannym słuchaniem Chopina? Jego muzyka jest wyjątkowo intensywna. Phil Grabsky: Myślę, że Chopin to kompozytor, którego im lepiej znasz, tym bardziej chcesz do niego wracać. Eksperymentował, szukał nowego brzmienia. A im więcej o nim wiemy tym nasz podziw staje się pełniejszy. Jak odebrała film publiczność w Warszawie? Phil Grabsky: Byłem zdenerwowany, bo na pokaz przyszło ponad 30 dziennikarzy, VIP-y z różnych dziedzin. Obawiałem się, że niektórzy, jak to czasem bywa, będą mi mogli wytknąć jakiś błąd, bo są ekspertami w dziedzinie, ale przyjęcie było bardzo ciepłe. Film poruszył ludzi, a to dobry znak. Zwłaszcza w Polsce, gdzie kompozytor jest jednym z narodowych dóbr.
Bo piękno na to jest, by zachwycało Do pracy - praca, by się zmartwychwstało 47 "Cóż wiesz o pięknem?..." -- Spytam się tedy wiecznego-człowieka, Spytam się dziejów o spowiedź piękności: Wiecznego człeka, bo ten nie zazdrości, Wiecznego człeka, bo bez żądzy czeka, Spytam się tego bez namiejętności: "Cóż wiesz o pięknem? ..." ... "Kształtem jest Miłości" - On mi przez Indy - Persy - Egipt - Greków - Stoma języki i wiekami wieków, I granitami rudymi, i złotem, Marmurem - kością słoniów - człeka potem, To mi powiada on Prometej z młotem. Kształtem miłości piękno jest - i tyle, Ile ją człowiek oglądał na świecie, W ogromnym Bogu albo w sobie-pyle, Na tego Boga wystrojonym dziecię; Tyle o pięknem człowiek wie i głosi - Choć każdy w sobie cień pięknego nosi I każdy - każdy z nas - tym piękna pyłem. Gdyby go czysto uchował w sumieniu, A granitowi rzekł: "Żyj, jako żyłem" - To by się granit poczuł na wyjrzeniu, I może palcem przecierał powieki, Jak przebudzony mąż z ziemi dalekiej ... Lecz to z granitu bryłą ten by zrobił, A inny z tęczy kolorem na ścianie, A inny drzewa by tak usposobił, Żeby się dłońmi splotły w rusztowanie; A jeszcze inny głosu by kolumnę, Rzucając w psalmy akordów rozumne, Porozpowijał jak rzecz zmartwychwstałą, Co się zachwyca w niebo: szłaby dusza Tam - tam - a płótno na dół by spadało, Jako jesienny liść, gdy dojrzy grusza. Promethidion 37 To w tym - o pięknem przypowieść ma leży!... I tak ja widzę przyszłą w Polsce sztukę, Jako chorągiew na prac ludzkich wieży, Nie jak zabawkę ani jak naukę, Lecz jak najwyższe z rzemiosł apostoła I jak najniższą modlitwę anioła. (Promethidion, Bogumił) O SZTUCE (DLA POLAKÓW) Są obrazy Van-Eyka z tym podpisem w rogach umieszczanym: "Jak mogłem: VE." ZAWIERA TREŚCI 1. Sztuka w obliczu czasu bieżącego i w obliczu ścisłych umiejętności. 2. Sztuka w obliczu praw natury. 3. Sztuka w obliczu życia. 4. Sztuka w odniesieniu do religii. 5. Pojęcia narodowe. Razem: Objawienie, uzasadnienie i obrona sztuki u Polaków. DEDYKACJA Tym, którzy z wielką Historii zniewagą, U słupa Prawdę rozebrawszy nago, Już, już świstali: - Jako Dziewicy obuwie wężowi, Spadnie na czoło lada kwiat i powié: "Dotąd!... nie daléj!..." * * * Tym zaś, co, serca jeszcze mając szczątek, Nie powstydzili się wielkich pamiątek Myślą czcić wielką: - Palmy się schylą od wołań anioła I, pognębione okrążywszy czoła, Łzę otrą wszelką... I Pisać o sztuce dla narodu, który ani muzeów, ani pomników, właściwie mówiąc, nie ma; pisać dla publiczności, która zaledwo biernie albo wypadkowo obznajomiona jest z tym przedmiotem - jest to nie pisać o sztuce, ale objawić ją. Niemniej, pisać o sztuce dla Polaków i po polsku w chwili, kiedy bardzo niedawno część ta intencji i pracy obwołaną została za niewłaściwą, szkodliwą i osławienia godną; owszem, tak poniżonemu przedmiotowi obywatelską godność zyskać - jest to nie pisać o sztuce, ale uzasadnić ją i postanowić. Trudność ta druga, gdyby nie była z braku rozwiązania onej wstępnej i pierwszej pochodzącą, byłaby może nie do zwalczenia dla współczesnych. Skoro zatem okaże się możebność korzystnego obcowania z taką publicznością w takim przedmiocie, znikną przez to samo osławienia i wyklinania owe, albowiem okażą się być, czym są - niewczesnymi! Okazanie pogodne - po-nad-pamfletystyczne - niewczesności zarzutów bywa zagładzeniem onych wszędzie, a jest nieodzowne w tym przedmiocie. Gdyby Polska-naród nie wyczekiwała i mogła nie wyczekiwać nic od Polski-społeczeństwa, jak np. w kwestii włościańskiej dziś się dzieje, owszem, gdyby bez obrazy majestatu Cywilizacji mogła Polska-naród uważać Polskę-społeczeństwo za wynik tylko geograficzno-strategicznych widoków i planów swoich, zaiste że ten promień intencji i pracy, który się sztuką zowie, mógłby być dla niej obojętnym, jak też z nim poczynali sobie wielcy nawet pisarze nasi - co wspomniało się indziej.* [*Promethidion, Epilog,XIX.] Kiedy albowiem naród dopiero uzasadnia się, a ważność społeczeństwa nie tylko że wyrównywać mu nie może, ale zupełnie jest wypadkową i podrzędną, i do dalszych poruczeń zostawioną, wtedy zaiste że jedyna tylko sztuka obchodzić go zwykła: inżynieria, lub wyłączniej: sama sztuka wojskowa, jakkolwiek i ta jeszcze - niestety - jest sztuką! Owszem - dostrzec się daje, iż wyłączenie pierwiastka sztuki spośród licznych darów znamionujących wodza - owszem, ograniczenie się na heroizmie nagim bez udziału tej historycznej estetyki, która epopeję tworzy - dawać zwykło wiele bitew szczęśliwych, wiele przegranych wojen. Tak i w oddalonej ze wszech miar na pozór sztuce lekarskiej bynajmniej nie płonnym jest przydatkiem, iż umiejętność ta, i ta możność, sztuką się zowie. Nie tylko albowiem wśród licznych szczęśliwego lekarza darów mile witanym bywa, jeżeli jest odgadującym bystro, ale jak dalece rzeźbiarskiego prawie ukształcenia chirurgia wymaga? - o tym nie można wątpić - co zaś fizjonomiki się dotyczy, jak na przykład szanowne dzieła Lavatera, o tym zawyrokować nawet trudno, czyli są dla artystów, czyli dla lekarzy sporządzone. Mamże i o umiejętności skądinąd ścisłej, to jest o matematyce, nie przypomnieć, iż tam, gdzie astronomii się oddaje i usługi jej pełni, po wielokroć opiera się ona na prawach profetyzmem natchnienia otrzymanych i te za zasadę sobie bierze, sama indziej wszechzasadniczą będąc, tak iż nie skłamię, jeśli powiem, iż skrzydłom owdzie cyrkiel zdąża. Prawo z czymże obcuje, jeśli bezprawiem nie jest?... jawność, sąd przysięgłych i obrońcy do ileż bez oratorstwa obejść się mogą? Historii potrafiłżebym archeologię i paleografię, i właściwą nawet monumentalną-sztukę odjąć, bez powalenia jej na ziemię? Jeżeli więc wojskowa-sztuka, medycyna, matematyka, prawo i historia, zdanie swoje o sztuce wiekami całymi zapisawszy, do nierozdzielnego onąż współudziału stanowczo przypuściły, nie pozostaje nam zaiste poszukiwać, gdzie jest ów głos zaprzeczny, tak niepobłażliwie z istotą sztuki obchodzący się, ale raczej, pominąwszy go, wejrzeć jeszcze w dwie najpoważniejsze sfery bytu: w naturę i w życie - czyli czasem w tych dwóch nie jest sztuki-istota więcej niźli w powyższych i ostatecznie uprawnioną? Po czym już, gdyby tak być miało i tak okazało się, religijnego tylko jeszcze spytać należałoby się namaszczenia, czyli i to nie jest sztuce odmówionym. II Sztuka w znaczeniu przyjętym najpowszechniej, dlatego może, że w znaczeniu jej najniższym, będąc "naśladowaniem natury", nie może być już przez to samo w naturze inaczej dociekaną, jeno jako piękno i onego to piękna bezpośredni okres, czynny udział, osobna pora, słowem prawo, wpośród współdziałania wszystkich innych praw natury istniejące i obowiązujące. Takowy to udział, taki okres, osobna pora taka, prawo takie - jestże w cało-sprawie przyrodzenia tak wyraźnym i dzielnie obowiązującym, ażeby na nim się oparłszy uprawnić przeto ową tylo-wiekową pracę intencji i wiedzy, która sztuką zowie się? Natura wydzieliłaż miejsce i czas prawu takowemu, prawu piękna? - że albowiem wszystko w naturze pięknem jest, albo bywa, to może właśnie dlatego, że wszystko nie ma jeszcze przez to samo osobnej istoty swojej, i podejrzewać dałoby się raczej o zależność od sposobu rzeczy uważania, od sposobu patrzenia na nie. Lecz nie - prawo to, prawo piękna, ma i czas sobie osobno wydzielony w porze kwitnienia wszelakiego, i ma przedmiot swój w kwiecie. Jakoż kwiat, ta to błaha zawiązka piękna, która wdzięczy się dziś, a jutro wiatr ją zwarzy, pochłonie zwierzę paszczą grubą, człowiek nogą poważną zdepcze; kwiat, który nie tylko w każdym względzie po-nad-użytecznie pięknym bywa, ale jeszcze są kwiaty jakoby na wyłączną posługę piękności, i to bardzo wyszukanej, przeznaczone; kwiat i pora-kwitnięcia, we wszystkim piękna, tak dalece "realnym i praktycznym" - jak to dziś mówią - prawem jest, iż gdyby Attyla lub inny barbarzyniec jaki bicza trzaskiem zmiótł te wdzięczne fraszki i te ozdoby z pól i drzew - zaiste że obozy jego w odwrotnym marszu nawet musiałyby wymierać, głodem wielkim za pogwałcenie onych to praw pobite. Od owoców prawdy albowiem aż do ziarnka rośliny najdrobniejszej, która w szczelinie głazu twardego ma mieszkanie, wszystko przechodzić musi porę kwiatu, porę piękna kwitnienia, jeśli ma być owocem użytecznym i ważność mającym. "Przypatrzcie się - mówi Pan i Mistrz - liliom, jako rosną: nie pracują ani przędą, a powiadam wam, że i Salomon we wszystkiej ozdobie nie był tak ubranym jako jedna z tych..." (Łukasza Ś. XII27) III Ale że i o religijne zapytamy się dla sztuki namaszczenie, obiecaliśmy sobie nie tylko praw jej pomiędzy prawami natury poszukiwać, lecz i w sferze moralnej życia wskazać, jakie zajmowałaby ona miejsce. Pośpieszamy więc orzec, że jeżeli jest w człowieczeństwa dziejach stan prostoty, z której się wychodzi, i tej drugiej prostoty, do której się dochodzi, stan prostactwa i stan prostoty doskonałej, tedy cały on ciąg onego to właśnie dochodzenia nie może się bez arcypoważnego udziału sztuki w życiu obejść i nie obywa się. Zaiste, bardzo prostotliwą, naturalną i bezwikwintną jest rzeczą oddać w dwakroć poszturg mało uważnego przechodnia w ulicy ciasnej. Zaiste, bardzo ofiarnym jest czynem policzek nadstawić po uderzeniu pierwszym - ale ani ofiarną i stygmatyczną, ani naturalną rzeczą jest wymierzyć sobie i bliźniemu swemu sprawiedliwość. Samo słowo wymierzyć zapowiada już coś sztucznego. W tymże względzie osobie nieprzyjaznej złą nowinę donieść w całej przeraźliwej jej nagości - naturalnym jest czynem i nic w sobie sztucznego nie mającym, ale zaczekać na upamiętanie się czyje, ale uprzedzić one, ale temu, który zranił ciebie, okryć mogącą zabić go wiadomość - są to nienaturalne i wielkiego wymagające artyzmu poruszenia! Jakoż podłość jest bliższą człowieczości, ale sztuka w życiu więcej jest obowiązującą i potrzebną. "Miej serce - i patrzaj w serce." Nie tylko "miej", powiada tu poeta, ale zarazem "miej i patrzaj" w nie. Wiersz ten, może największy treścią, jaki kiedykolwiek napisał Adam Mickiewicz, pomijamy z żalem, iż nie możemy tutaj, dla szczupłości zakresu, w szerokości chociażby równej całemu temu pismu badać go i wykładać. Zbliżyliśmy się albowiem już do samego, że tak nazwę, prądu sztuki w życiu, gdzie pomiędzy naturalnością podłą - naturalnością nałogową, wolną od udawania dlatego, iż celu jeszcze nie ma - a pomiędzy siebie tylko na celu mającą ogładą zewnętrzną, jednym słowem: pomiędzy bez-lubstwa a samo-lubstwa grubiaństwem i fałszem, żaden składny dwuznacznik, żadna, mówię, doktryna upogodzić nie może wciąż powstawać muszących przeciwieństw na polu życia - jedynie albowiem tam aż przeprowadzonej sztuki jest to okres. Jakoż gdyby tu technicznego, a przeto wyłącznego, wolno było użyć wyrażenia, powiedzieć dałoby się, iż sztuka ekwacją jest postępu - postępu nawet moralnego, o ile ten historii jest przedmiotem. Ileż bo to smutków do niewypowiedzenia smutnych, boleści ileż do niewypowiedzenia bolesnych - ileż to i trudności do niewypowiedzenia trudnych dlatego jedynie spotyka się, iż przez niewypowiadanie tychże słuszne aż do onego to niewypowiedzianego wzrosły stopnia! Hamlet, w domu swych przodków, czemu to aż z aktorami przestawanie za jedyną mieni sobie ulgę? Zaiste, podrzędnym, przypadkowym lub okolicznościowym, a niekiedy dziwacznym mienią ów głęboko mistrzowski pomysł wprowadzenia aktorów na dwór Książęcia w chwili, kiedy już całe dworu tego rzeczywiste, potoczne i naturalne życie wynaturzonym tylko fałszem stało się. Z stanowiska jednakże, o którym powyżej mówiliśmy, dramatyczny ten obrót najprostszym rzeczy jest następstwem. Kiedy albowiem cały obyczaj familijny i powszednia jego rzeczywistość brudną stały się maską, wtedy maska-teatru zamieniła się tylko w rzeczywistość nieskończenie godniejszą wyboru i pierwszeństwa. Przyjęła nawet siłę akcji i jakoby prawdą stała się. Na przykładzie następnie umieszczonym, z aktu pierwszego sceny drugiej wziętym, łatwo jest dopatrzyć wszystkich tych zarysów sztuki w życiu, o których dotąd mówiliśmy, a które uprzytomią się wydatniej za zbliżeniem spostrzeżeń z wzorem - pomnieć tylko należy, że rozmowa jest matki z synem po śmierci ojca. MATKA Wiesz sam, i rzeczą jest najprostszą w świecie, I tak to bywa wciąż-że, co się rodzi, Przechodzić musi przez śmierć w nicość trzecię, W wieczność - - HAMLET Wiem, pani: tak, to tak przechodzi!- MATKA Więc czemuż rzeczy nie brać, jak są one- Zwyczajne czemu zdawać się ma dziwnym? HAMLET Zdawać? - O! pani - to nie jest zmyślone Czarnym kolorem płaszcza, ruchem sztywnym, Wzdychaniem, które siłę płuc oznacza, Bladością cery, dużym łez potokiem - Z całą ich formą, modą i urokiem, Który się zdawać może - że rozpacza! Nie - to mię wszystko najmniej nie wyraża. Właśnie, iż sztuka wygrać to jest w stanie, Właśnie, iż często udać się to zdarza, Gdy to, co cierpię ja, jest nad udanie. Kiedy tak, w pierwszym zaraz akcie i w drugiej scenie - a więc dobrze jeszcze przed ucieczką do aktorów i sceny - zasłania się już Hamlet przed oną radą matki, ażeby brać rzeczy, jak są one, naturalnie i po prostu, i nie wdać się w patetyczne smutki, Królowa odrzuca się na stanowisko przypuszczające dramę w życiu i próbuje, do ila ta celom jej posłuży, mówiąc: Że Hamlet ojca płacze, jest przykładnie, Bardzo przykładnie, owszem, bardzo ładnie...| -------------------------------------------- Na tym to przykładzie - krótkim, o ile tego wymaga zakres pisma, ale w którym brzmią główne tony, o przeprowadzonej sztuce w życie świadczące - zamykamy nasz okres temuż poglądowi na sztukę poświęcony i należny, a przechodzimy do uważania onejże wobec religii. IV Kiedy niedawno zmarła Rachel, która była wielką artystką dramatyczną, znalazła już się na południu talentu swego i w Potsdamie grała przed złożoną z królów publicznością, zdarzyło się, iż po najpomyślniejszym z tych przedstawień skoro się udała na spoczynek, uczuła była jakoby rękę wielką tłoczącą jej pierś na sposób, w jaki się pędzącego w biegu zatrzymuje - i usłyszała była głos: "Tu koniec twój - tu skonasz!..." I zdało się jej było, iż obejrzała się za głosem, patrząc, gdzie skonać ma - gdzie jest jej koniec? Ale zobaczyła tylko czworoboczną izbę, wapnem prostym bieloną, pustą, i zdało się jej, że nic w tej tak pospolitej izbie nie ma. A patrząc, patrząc dłużej, kiedy dziwowała się onej wielkiej prostocie miejsca tego - dostrzegła jeszcze klęcznik i dostrzegła postać klęczącą, ta zaś była jakoby posąg, którego nie można było widzieć twarzy, lecz który na wejrzenie przypominał statuę Polymnii z Louvre'u. Dzienników wiele powtarzało zdarzenie to, które słynna aktorka opowiadała była bliskim swoim, ale nikt snu owego nie tłumaczył. Jest on jednakże wielce jasny. Każdy aktor, wchodząc do celi kameduły, przed podobnym klęcznikiem powiedzieć sobie może z onym głosem tajemnym: "Tu - koniec twój." Jakoż wobec religii sztuka, samoistność swą tracąc, wstępuje już w porządek potęgi wyższej życia, gdzie o tyle tylko żywa jest sobie, o ile litery światłem staje się, o ile kona sobie, a najjaśniejszym-tajemnicom wiary objawionej, jako uwidomiające ciało, postać i forma, posługuje.* (*Pieśń społeczna, karta XI, wiersz 21,22,23, Ołtarz już kresem jest samoistnego sztuki bytu, i jeżeli w sztuce wojskowej, medycynie, matematyce, prawie, historii itp. udział sztuki wybiera sobie właśnie że najżywotniej - samodzielne części tych umiejętności, stając się jakoby ołtarzem świętego ognia ich, to - przeciwnie - na stopniach religijnego ołtarza ołtarzów udział ów sztuki na najformalniejszej właśnie części ogranicza się - tak iż powiedzieć by można, że prawdziwej religii forma udziela jeszcze ducha wiadomościom doczesnym przez sztukę. Spostrzeżenia tego, na którym budowa niniejszej pracy o sztuce zakłada się, ażeby tym wybitniej prawdę uczuć i kres ów tajemniczy przemieniania się sztuki w wyższą natury potęgę naznaczyć, nie od rzeczy będzie przytoczyć tu słowa świetego mędrca Tertuliana do Senatu Rzymskiego. Te brzmią: ( To pociesza nas, że bogowie wasi, czyli posągi, ażeby dostąpić bóstwa, przechodzą pierwej przez te same katusze, na które my codziennie przez ich fałszywe bóstwo wystawieni bywamy. Wy przybijacie Chrześcijan do krzyżów i słupów; czyliż nie tak samo rzeźbiarz, formując postać bóstw, od krzyża lub pala rozpoczyna? Nie na krzyżuż to odbierają one pierwsze zarysy świętości ich profilów? Wy i żelaznymi pilnikami rozdzieracie boki Chrześcijan - ależ piła, pilnik i rylec nie mniej, owszem, staranniej, obrabia członki bóstw. Wy i głowy Chrześcijanom odejmujecie według upodobania, tak jak się z bogami waszymi dzieje, które głów by nie miały, gdyby onych rzeźbiarz nie dał im. My rzucani bywamy na pastwę bestyj, a na czyjąż to pastwę Bachus, Cybela i Ceres podawani bywają! W ogień rzucacie nas, a ileż bóstw tej próby nie przechodzi? Do kopalni bywamy wysyłani, a toć z onych kopalni i bałwany wasze dobywają się. Lecz co nad to jeszcze pewnego jest, to to, iż zaiste że równo bogowie wasi nie czują zniewag onych i poniewierek, i zaszczytów. - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - Wszelako oto i tu jeszcze, jakkolwiek w obrazie tak bolesnym i dla innych powodów przytoczonym, potwierdzone jest to, co właściwą, co rzetelną sztuki stanowi prawdę. Można było albowiem w ten już sposób do Rzymian odzywać się, można było w sposób nierównie snadniejszy do Greków, jak to Apostoł Paweł czynił, właśnie że dlatego, iż w samym onym rozwinięciu sztuki i estetyki leżała już pierw ujma temu dzikiemu bałwochwalstwu, które całe wymowy nie dopuszcza, a porozumiewanie się wszelakie zbrodnią mieni. Doświadczenie historii uczy, iż skoro lud jaki bogi swoje idealnej piękności podda, wraz i bałwochwalstwa potwór zanika - alegorie się zaczynają - po nich figury-retoryczne miejsce biorą, i prawda już odtąd te przynajmniej prześladowania spotyka, które i dziś godzić na nią mogą, wcielonych obrońców jej zamęczyć, ale prawdy w niczym nie uszkodzić - owszem, na tym błogosławieńszym postawić ją przeto świeczniku. Ideał albowiem, nieskończonym będąc, najnieustanniej przez to samo przewyższać się dozwala, bałwochwalstwo zatem na tej drodze w lenistwo jedynie i w błąd nieledwie estetyczny, albo już w tę ostatnią maskę interesu brudnego się zamienia, którą pokrywał się ów rzeźbiarz dla Świątyni Diany pracujący i dlatego jedynie przeciw kazaniom Pawła Świętego Apostoła podburzający rzeszę ciemną. Nie był to już wszelako prawdziwy artysta grecki z czasów pięknych, ale właściwiej kupiec - prawdziwy Grek byłby raczej wędrownym jakim bóstwem Apostoła każącego uznał i, za takowe obwoławszy, woły mu na ofiarę przynieść radził, jak to w innym mieście greckim miejsce miało. W idealnym piękna uprawianiu leży pewne uczucie-wyższego-porządku-rzeczy, ku któremu wznosząc się, jeżeli nareszcie u szczytów onego napotkanej prawdy nie można wziąć, to jedynie dlatego, iż człowiek wziąć sam nic nie może, co by mu pierw nie było dano wziąć. Bałwochwalstwo przeto na tej drodze - jak to rzekliśmy wyżej - jest już raczej lenistwem, opieszalstwem i gnuśnością prawy zatrzymującą postęp. Ammianus Marcellinus, w początku piątego wieku pisząc, tak obraz stanu tego kreśli: I te niewiele domów, gdzie poważnie umiejętności i sztukę uprawiano, zamieniło się już na teatra zniewieściałości i uciech szalonych, które tego są następstwami. Nie słychać już tam nic, oprócz samych głosów ludzi i instrumentów; zamiast filozofa albo mówcy, grajek, trefniś lub skoczek poszukiwany bywa. Księgozbiory zamknięte są jak groby, a gdzie o treść pytać należałoby, tam raczej za fletem, lirą albo innym muzycznym narzędziem biegną, i to jedynie jako za nieoddzielnym płaskiej komedii chórem. Starożytni wprawdzie pewny rodzaj muzyki zawsze w pogardzie mieli, mowa tu jest wszelako o ogólnym raczej wygaśnięciu wszelkich idealnych poczuć i zaparciu się ich postępu. Z Chrześcijaństwem dopiero bowiem święty Ambroży, a głównie święty Grzegorz papież, objawiają, uzasadniają i stanowią muzykę dzisiejszą. V Po skreśleniu zatem w ustępie pierwszym (I), jaką zastaliśmy ważność publiczną sztuki, a jakie ona nie tylko w czasie bieżącym, ale w sztuce wojskowej, medycynie, matematyce, prawie i historii, przez cały tok postępu onych, zajmuje miejsce, i jest bynajmniej tym czymsiś(!), za co ją wszyscy prawie wszystkich narodów teoretycy uważają, a na ich wiarę nasi polscy - wypowiadamy z naszej strony bardzo prosto, że sztuka w obliczu umiejętności jest sferą każdej z nich żywotną i dopóki są one żywotnymi. Po okazaniu następnie w rozdziale drugim (II), że wobec natury uważana sztuka wchodzi w jej prawa. Po określeniu w ustępie trzecim (III), że uważana sztuka w życiu jest ekwacją postępu moralnego. I po tym, co ustęp czwarty (IV) zawarł: to jest, iż w odniesieniu na ostatek do religii, sztuka ujście swoje tam znajduje, ale jako wszędzie indziej żywotną jest, tak - odwrotnie - u ołtarza progów w literę jedynie wyjaśniającą Słowo zamienia się i zamyka przeto całość istoty swojej. Po objawieniu, uzasadnieniu i obronieniu sztuki, jednym słowem, pozostaje mi tylko z zadziwieniem wielkim odpowiedzieć, jak mogła rzecz z siebie tak poważna obwołaną być za czczą i szkodliwą? Tudzież, o ile da się - w tak złym powietrzu - skreślić także pojęcie polskie, na tym obszernym polu koczujące... Zapytanie jednakże pierwsze milczeniem tylko, albo skreśleniem ogólnym stanowiska sztuki do doktryny, albo następującym, co najlepiej, zbyć można porównaniem: I kryształowa szyba, kiedy się wskośnie na nią patrzy, zasłania oczom przedmioty. Przejdźmy teraz do narodowych pojęć. * Zdaje mi się, że dotąd nie określono jeszcze ani w sposób wyraźny określić próbowano, czyli, o ile i jako ma się rozumieć właściwie to słowo: sztuka-narodowa. Jest albowiem wiele sposobów bardzo klasyczną i akademicką formę mających, a sporządzonym, zdałoby się, wyłącznie ku temu, aby treści zawiłe, mianowicie zaś te, których rozwiązanie owoców pochlebnych nie przynosi, omawiać, odraczać lub - solennym pokrywszy milczeniem - mieć je na boku i ostrożnie, jak starą broń nabitą, wokoło której domownikom i dziatwie skrzętnie radzą przechodzić. Taki stary arkebuz wszakże pokazuje się z czasem, że, bynajmniej nabitym nie będąc, próżno straszył lat parę z kąta swego. Sztuka narodowa jako czas może być tylko wyrazicielką historycznej, że tak powiem, godziny, o której naród jaki poczuwa się do udziału w wyrobie ogólnym. Dzisiejsze rysunki chińskie zupełnie tej wartości są, co bizancko-włoskie przed Giottem, lubo Chińczycy na tak niesłychanie wyłącznej osobności trzymają się. Proszę tedy z łaski swojej zjawisko to inaczej wytłumaczyć (!). Sztuka narodowa jako miejsce może już być wyłączniej uważaną, ale i to ze względów następujących: Idea, gdyby tylko myśleniem czczym pozostać miała, nie potrzebowałaby bynajmniej warunkom miejsca odpowiadać; ale że idea prawdą zostać ma, a prawda nie jest tylko onym samym myśleniem czczym, idea przeto poddawaną jest w części pewnej i warunkom miejsca, nie ażeby przez takową próbę traciła co, ale owszem, aby jedną więcej zaletę zdobywała. Duch modlić się może tak szybko, warunki miejsca, przed tą oną szybkością ducha zniknąwszy, jakkolwiek trwają zawsze, nie trwają już dla modlitwy jego: ale człowiek, kiedy modli się, potrzebuje choćby tyle miejsca, aby spokojnie klęknąć mógł. Tak się to ma idea do materii, czas do przestrzeni - rzecz za niesłychanie zawiłą i do okazania niepodobną uważana! Żeby jednak bliższe z tego dla narodowej sztuki wyprowadzić się dało wnioski, równanie ono powyższe nie wystarcza, trzeba jeszcze wyniku z równania tego, trzeba jeszcze tej trzeciej rzeczy, która by, owocem czasu i owocem przestrzeni naraz na drodze sztuki będąc, świadczyła nam nie tylko o istnieniu stopni i kierunków, ale i wskazywała one w pewnym względzie. Takim to więc owocem cóż jest? - wyraz, czyli jak się to potocznie mówi: słowo. Wyraz, słowo, albowiem, naraz prawie miejsca i czasu potrzebując, naraz używa onych, ani bez nich jest sobą. Z tego to względu przeto wyraz piękno u różnych różnostronnie i różnostopniowie rozwiniętych w obliczu sztuki ludów gdy zważymy, okaże się nam najwłaściwiej pierwo-promień wszelakiej sztuki narodowej. A najprzód, najzupełniej błędnym mniemaniem jest, iż owa olimpijska sztuka grecka dla greckości swojej tak wieczno-trwałą i tak wieczno-wzorową okazała się i okazuje; bynajmniej - była ona najwięcej ludzką ze wszech sztuk, a w Grecji miejsce tylko miała, i wcale nie to drugie ponad innych ludów sztukę wyniosło ją. Koło zawsze jest kołem, bez względu na to, czy Euklides, czy mag perski kijem swoim podróżnym wokoło nogi je zakreślił, ale kabalistyczna myśl chaldejska z koła tego, lubo wspólnego wszystkim, zodiak wykreśli, gdy tymczasem dzisiejszy Anglik wyzębi je raczej, na oś wsadzi i do machiny wprzęże. I staną się oto rzeczy dwie, wcale odrębnej treści. Tak samo wyraz "piękny" w ustach dzieci oznacza "tęczowy", to jest - z wszystkich kolorów najsilniejszych złożony. U ludu ruskiego "piękny" znaczy krasny, a krasny - "czerwony". U Sybirczyków podróżnik Castrén zauważył, że dwa tylko wyrazy są determinujące piękność, to jest wyraz: "biały" i wyraz: "czarny", dla przyczyny niezmiernie jasnej, albowiem śniegu nawał leżącego ujednobarwia i ujednokształtnia subtelniejsze różnice rzeczy. Wyraz: "wielki" i "mały", "silny" i "słaby", "gęsty" i "rzadki" itp. Określają tam zawsze jednakowo "biały" lub "czarny". Lelewel podobnież zauważył, że głoskę b, wedle greckiego obiecadła - Kochanowski mówi obiecadło, nie abecadło - zamieniwszy na w, zamieniał się stopniowo i wyraz boli = "biały" na wyraz weli = "wielki" - i odwrotnie. U starożytnych przeto Greków wyrażenie "piękna" (χαλός) używało się i jako "dobre", "zacne", a w brzmieniu swym nosiło zarys najpełniejszej i najogólniejszej formy, to jest koła (polski nawet wyraz "koło" pochodzi z greckiego), i nosiło przeto jeszcze wyrażenie to ślad "ruchu", "życia", od χυλίω ("zataczać", krążyć", "obrót sprawować"). I nosiło w sobie jakoby wyraz "puchar", "toast", od wyrazu χύλτξ ("kielich") - i spełniało się. U starożytnych Rzymian, że sztuka nie była właściwie rzymską, oprócz wojskowej-inżynierii, wyraz przeto pulcher ("piękny") z zabranego do nich kraju przyszedł - to jest z Grecji. Ale oni złożyli go sobie z wyrazu πσλίζ ("wszech") i z wyrazu χορόζ ("chór"), i z brzmienia jeszcze ήρωζ ("bohater"), stanowiąc tym sposobem wyrażenie pojęcia rzymskiego o piękności, jakoby wszech-głosu, wszech-bohaterstwa i jakoby wszech-chrobrych chóru. U Germanów - u Niemców - piękność ma określnik: Schöne; ten nosi w sobie pojęcie obserwacyjne i do czasu zastosowywane, jakoby dojrzałość i dokończoność w porę właściwą określające; dlatego to brzmi w nim i wyraz "słońce" (Sonne), i wyraz "już" (schon), i wyraz scheinen ("wydawać się"), i nareszcie słowo schonen, które znaczy: "szanować", "chronić", "pilnować", "oszczędzać". U spadkobierców Rzymian, Włochów, którzy sobie utworzyli język drugi italski, jakkolwiek nie ma już onego zabranego Grekom wyrazu pulcher, i jest raczej swój własny bello, ten wszelako pokrewny jest starożytnemu rzymskiemu wyrazowi oznaczającemu "wojnę" (bellum) i "taniec" (ballo; ballare), jakoby określając, iż uradowanie się ze zwycięstwa jest piękności wszelkiej źródłem. Toteż nie ma zaiste ludu, u którego by uczucie publicznej radości i ostentacji politycznej znajdowało łatwiej i patetyczniej formy swoje. U Francuzów i u Anglików tenże sam wyraz włoski z niewielkimi wyrzutniami lub odmianami "piękność" znaczy. * U POLAKÓW określnik "piękno" dwa nosi brzmienia w sobie i rozwija się w trzecie: Złożony jest on albowiem z wyrazów "pieśń" i "jęk", a zamienia się w trzeci wyraz, jakoby "po-jęk-ność" i jakoby nad boleścią tryumf znaczący. Krótkość zarysu tego nie dozwala nam tu przebiegać wszystkich poetów polskich, i do onego otworzenia powyżej przez nas wyrazu "piękność" stosować. Ograniczam się przeto na zacytowaniu dwóch tylko wyjątków z dzieł Juliusza Słowackiego wziętych, raz z przyczyny, iż poeta ten najwyłączniej ze wszystkich poetów polskich jest artystą, drugi raz z przyczyny, iż wyjątki te najbliżej treść poszukiwaną określają. W Królu-Duchu mówi on tak o tajemnicach liry (pieśń III): XVII Stary był, pomnę, Zorian się nazywał. Gdy go palono, cichszy od owieczki, Na lirze sobie czasami podgrywał I szedł przez ogień z uśmiechem piosneczki. Ani klątw rzucał - ani wydobywał Głosu wielkiego z maleńkiej lireczki, Głaskał ją tylko, wyjaśniwszy lice, Niby zlęknioną, białą gołębicę. XVIII Zdawał się mówić i twarzą, i ręką Jakby nad brzegiem szemrządzego zdroja: "Nie bój się, liro, bo śmierć nie jest męką. Ani się lękaj cielesnego zboja! - Nie bój się, moja maleńka lirenko, Nie bój się, siostro! Nie bój, córko moja! - A na toż by to nasza mądrość była, Gdyby - przed śmiercią skonać nie uczyła. XIX Przyjmowano cię po domach, po chatach, Pókiś ty ze mną była wędrownicą; Bądźże dziś wdzięczna, a nie płacz przy katach, Bo się ucieszą i ton twój podchwycą... - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - Czekaj - wstaniemy oboje po latach, Gdy błysną łuki z tęcz nad okolicą, Wstaniemy razem z wielką jaką zgrają Harfiarzy - co jak anioły śpiewają. Indziej, w najskończeniej pięknym i dojrzałym utworze swoim, Anhellim, tak naucza tenże o pięknem. Anhelli, rozdział II: Lecz wy będziecie w grobach i całuny będą na was spróchniałe; wszakże wasze groby będą święte, a nawet Bóg od ciał waszych odwróci robaki i ubierze was w umarłych dumną powagę - będziecie Tak, jak ojcowie wasi, którzy są w grobach, bo spojrzyjcie na każdą czaszkę ich: nie zgrzyta ani cierpi, lecz spokojną jest i zdaje się mówić: dobrzem uczyniła. Dalej - nawet o piękności kobiety, w rozdziale XIII: Serce jej od modlitwy ciągłej stało się pełne łez, smutków i niebieskich nadziei i wypiękniało na niej ciało. - Oczy rozpromieniły się blaskiem cudownym i ufnością w Bogu, a włosy stały się długie i podobne szacie obszernej, kiedy się w nie ubierała, i podobne namiotowi biednego pielgrzyma. Jako jednakże Grecy mieli w wyrazie χαλόζ formalne także określenie "koła", tak Polacy nie już w jednym i tym samym wyrazie "piękno" mają formalną onegoż podwalinę, ale w osobnym architektonicznej piękności określniku "ładny", "ładny" albowiem idzie od wyrazu "ład" - porządek i harmonię oznaczającego. I "ładny" jest wyrazem tak ściśle formalnym, jak "piękny" wewnętrznym i duchowym, tamten albowiem zastosowanie tylko harmonijne do porządku jakiegoś istniejącego okazuje, gdy ten przypuszcza dramę, boleść, jęk, a dokonania i po-konania onych, nowy zdobywając ład, spodziewa się. Niższym wiele od określenia "ładny" jest jeszcze na koniec wyraz "śliczny", znaczący jedynie piękność porównawczą, krytyczną, wyborową, a tłumaczący się brzmieniami swymi, iż oznacza rzecz obliczem z licznych pierwszą i wyborną. Co do wyrazu "brzydki", ten wybrzmiewa: bez-życia, bez-użytku będący; określnik zaś "szkaradny" znaczy: za-karę-dany, czyli potworny, czyli potwór. 39 TĘCZA Czyż łatwiej, łatwiej, planetę zwaśnioną Zeswoić z Tęczą Twórcy rozjaśnioną, Lub upiąć w niebie gwiazdy klamrą, Niż serca ludzi - wpierw, niż ludzie zamrą ?! PIĘKNO ... Bóg widzi wszystko - - "Jakże to być może, By tyle brzydot zniosło oko Boże ?..." - Chcesz poznać, jak to ? w drobnym przybliżeniu, Spojrzyj artysty okiem na ruinę, Na pajęczyny przy słońca promieniu, Na mierzw na polach, na garncarską glinę - - - Wszystko nam dał On, nawet ślad, jak widzi Sam, nie zazdrości nic, nic się nie wstydzi ! - Jest wszakże pycha, co złoci się słońcem Dufając, że jej słońce nie przenika; Ta - kontemplacji i wzroku jej końcem, Ta - zatrzymaniem Boskiego promyka, By zgasłą jasność i noc czuł u powiek Najniewdzięczniejszy twór na świecie: człowiek. - Wkażdej z sztuk niechże wszystkie lśnią - prócz onej Przez którą utwór będzie wyrażony. Wędrowny Sztukmistrz
nazywał się dla pięknego brzmienia